Plan odchudzania w poprzednim poście bardzo mi się spodobał. Postanowiłem stworzyć stałą stronę, na której tydzień po tygodniu będziecie mogli obserwować moje postępy. Link do strony można znaleźć u góry strony Plan 2008, lub tu: Plan odchudzania 2008.
Przygotowując ten plan zorientowałem się, że w odchudzaniu i powrocie do formy rok czasu to niesłychanie dużo. Przed planowaniem usiadłem i zastanowiłem się co chciałbym osiągnąć:
- Ważyć znów 80 kilo,
- Być znów w formie – w takiej formie, żeby przebiec bez przerwy 10km to chyba nigdy nie byłem, ale co tam. Jak bym mógł tyle przebiec to naprawdę czułbym, że jestem wysportowany.
- 100 basenów – mój brat twierdzi, że tyle przepływa. Skoro on może to ja pewnie też. Nie będzie mi tu młodzian…
- Do tego 100 pompek – każdy chłopak wie jak fajnie byłoby móc zrobić 100 pompek. Kobiety tu pewnie powinny wyznaczyć sobie inny cel.
- Podciąganie. Kiedyś podciągałem się i 30 razy ale wtedy intensywnie ćwiczyłem wspinaczkę. Teraz zrobię może z 4 podciągnięcia. Cel: 20 powinno – być całkiem w zasięgu na rok ćwiczenia.
- No i zostawione na koniec: waga – 80 kg.
Z tymi „marzeniami” przystąpiłem do produkcji mojego planu odchudzania. Z początku myślałem, że to dość ambitne plany ale co się okazało? Że to powinno być naprawdę stosunkowo proste. Zaczynając od naprawdę ostrożnych ilości ćwiczeń małymi kroczkami powinienem osiągnąć wszystkie cele w ciągu jednego roku. Wystarczy, że tygodniowo będę zwiększał dystans biegu o 100 metrów a naprawdę mogę osiągnąć 10km w ciągu roku. Z mojego dotychczasowego doświadczenia wiem, że forma fizyczna poprawia się znacznie szybciej. Tak samo z pływaniem. Pływanie to sama przyjemność a przeciągnąć się jeden, dwa baseny dalej niż tydzień wcześniej to przynajmniej do 50ciu nie powinno być takie trudne.
Mniej pewien jestem pompek i brzuszków. Kondycja aerobiczna rośnie znacznie szybciej niż mięśnie, przynajmniej w moim przypadku. Nie jestem pewien, czy nie dobiję do jakieś granicy, której nie będę mógł przekroczyć przez długi czas. Nigdy nie ćwiczyłem anaerobowo przez długi czas.
No i waga. Jeżeli nie będę jadł rozsądnie i liczył kalorie, to tyle sportu powinno bez problemu pozwolić mi zrzucić 2kg miesięcznie. No nic, zobaczymy. Do nowego roku jeszcze 2 tygodnie. Tymczasem spróbuję się trochę przygotować i przetrwać święta jedząc z umiarem.
Co by było gdyby..
jak pomyślę o mijającym roku, to muszę uczciwie przyznać, że mogłem wykonać taki sam plan w 2007. Mogłem już dziś ważyć 80kg. To byłoby naprawdę wspaniałe, gdybym dziś pisał posta informując was, że ważę 80kg. Jak sobie to wyobrażę, to naprawdę nabieram chęci i siły żeby w tym roku się postarać. Jak sobie wyobrażę to uczucie to aż chce mi od razu iść na siłownię i zacząć plan. W 2008 osiągnę sukces w odchudzaniu i wejdę w 2009 w znacznie zdrowszym i przystojniejszym ciele.
He he, naprawdę fajnie się czuję wiedząc co chcę osiągnąć i wiedząc którędy pobiegnie moja droga.
Krzyś,
Jeśli podobał Ci się ten post, podziel się nim na Wykop, Delicious albo na Flakerze. Będę wdzięczny :)
Wykop! Wrzuć na Flakera Dodaj do Delicious

28 grudnia 2007 o 13:13
Dosyć dawno nic nie napisałeś żyjesz? Zrezygnowałeś? Mam nadzieję że nie, odezwij się, napisz notkę chociaż króciutką miałeś taki ambitny plan. Pozdrawiam
1 stycznia 2008 o 16:12
Wszystkim „blogosłuchaczom” i prowadzącemu tą audycję: wszystkiego najlepszego, dużo motywacji, zrzuconych kilogramów, mądrzejszego odżywiania się, mniejszych porcji i wysportowanej sylwetki w Nowym 2008 roku,
życzy blogosłuchacz Piotr
Ps. Może powinno być blogoczytacz… sympatyczne słowo zlepki
Pozdrawiam
27 lutego 2008 o 15:28
Przegladnelam sobie Twoj plan i Twoje postepy wygladaja zadziwiajaco. Gratuluje i trzymam kciuki za reszte roku 2008
!