Jak rozpocząć odchudzanie cz.1 - Nastawienie

Jak rozpocząć odchudzanie cz.1 - Nastawienie

Zanim zaczniesz latać, musisz wyhodować sobie skrzydła...

Ten post jest pierwszym z cyklu postów na temat rozpoczynania odchudzania. Przez następne tygodnie będę wam systematycznie przybliżał moje spojrzenie na to jak zacząć odchudzanie tak, aby miało ono jak największe szanse powodzenia. Zaczynamy od nastawienia.

Jak podejrzewam, możecie być lekko zawiedzeni, że to właśnie ten element stawiam na pierwszym miejscu. Według mnie jednak, odchudzanie zaczyna się od odpowiedniego nastawienia. Na początku nie mamy przecież nic innego.

Jakie nastawienie powinniśmy więc w sobie wyrobić, aby pomogło nam w odchudzaniu?

Cierpliwość - odchudzanie to niekończąca się droga, ale piękna...

Wiele osób chcących się odchudzać, chce to zrobić jak najszybciej - dziś! Najlepiej dziś!

Jeżeli jednak chcemy się odchudzać, będziemy musieli uzbroić się w cierpliwość. Odchudzanie to nie punkt. Nie da się powiedzieć - chcę ważyć x kilogramów i tararamm... ważyć tyle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Odchudzanie przypomina bardziej drogę bez końca. Gdy raz zaczniesz się odchudzać, nie kończysz już nigdy. Wybierając się w podróż ku szczupłej sylwetce, uzbrój się więc w cierpliwość. Odchudzanie trwa wiele miesięcy. Szczególnie z początku więc nie cel jest ważny ale droga.

Jednak głowa do góry. Według mnie odchudzanie jest jedną z piękniejszych dróg. Ja odkąd zacząłem chudnąć, czuję się wspaniale. Jestem weselszy, mam więcej energii i czuję się o wiele zdrowszy i przystojniejszy. Mam też więcej pewności siebie i ogólnego dobrego samopoczucia. Nie będziecie musieli czekać na idealną wagę, żeby to poczuć. Wystarczy kilka pierwszych kilogramów i już robi się świetnie. Uczucie, że zaczynasz panować nad swoim ciałem jest naprawdę wspaniałe, a to że przed Tobą kolejne sukcesy naprawdę potrafi dodać skrzydeł.

Nastawienie na zmiany

Jeżeli masz nadwagę, znaczy to że Twój dotychczasowy tryb życia i odżywiania zupełnie nie zdał egzaminu - no chyba że jesteś świeżo upieczoną mamą, która próbuje zgubić kilogramy zebrane podczas ciąży. Jeżeli nie jesteś mamą i chcesz schudnąć na poważnie i na długo, musisz zmienić bardzo wiele w swoim sposobie odżywiania a być może i trybie życia oraz sprawić by te zmiany pozostały z Tobą na zawsze.

Może się okazać, że zmienić musisz naprawdę sporo:

  • co jesz
  • kiedy jesz
  • ile jesz
  • ile śpisz
  • co pijesz
  • jak jesz
  • ile ćwiczysz
  • jak często ćwiczysz
  • jak ćwiczysz

Gdy naprawdę chcesz się odchudzać na poważnie, okazuje sie, że odchudzanie zaczyna wpływać na prawie każdy aspekt Twojego życia. Nie da się schudnąć z doskoku, gdzieś w przerwach na inne zajęcia. Trzeba dostosować swój cały Tryb życia do nowych zdrowszych zasad. Czasem może to być naprawdę sporo zachodu.

Przygotowanie na przeszkody

Oj będą przeszkody. Mnóstwo przeszkód: wydarzenia, obiady, gorsze dni, smutki, radości, imprezy, alkohol, koleżanki, koledzy, presja otoczenia, niezręczne momenty, kłopoty z organizacją itp. Setki sytuacji w których będzie nachodzić Cię ochota na lekkie przymknięcie oka na dietę, podjedzenie lub pójście na łatwiznę. Pamiętaj jednak, że gdy wstąpisz na drogę odchudzania,nie powinno być powrotu. Żaden powód nie jest wystarczająco dobry, żeby zapomnieć o swojej nowej drodze. Jednym z Twoich zadań będzie radzenie sobie z różnymi przeszkodami.

Nastawienie na naukę

Chyba, że jesteś dietetykiem, ale wtedy po co Ci mój blog? ;) Ale na serio - aby odchudzać się skutecznie, trzeba naprawdę dość sporo wiedzieć. Co jeść a czego nie, kiedy jeść, ile jeść, jak jeść, ile i jak ćwiczyć i jak często, jakie potrawy co w sobie zawierają itp.

Trzeba sporo wiedzy aby odchudzanie szło łatwo. Trzeba się też uczyć siebie - każdy z nas jest inny i każdy inaczej reaguje podczas odchudzania. Ja przekazuję wam powoli wszystko co wiem o odchudzaniu, ale nie jestem w stanie nauczyć nikogo o nim samym. Podczas odchudzania zauważysz rożne swoje reakcje i zachowania oraz to jak Twój organizm reaguje na różne diety. Musisz nauczyc się siebie - inaczej nici z odchudzania.

Jak możecie zauważyć po archiwum mojego bloga, ja rozpocząłem próby odchudzania już w październiku 2007. Jednak w październiku zupełnie nie byłem gotowy. Bardzo brakowało mi wiedzy. Szamotałem się chwytając się skrawków informacji, które znaleźć można w telewizji i gazetach. Końcówkę 2007 roku poświęciłem więc na edukację, dzięki której w styczniu dziarsko rozpocząłem marsz ku szczupłej sylwetce w styczniu 2008.

Nauka jest podczas odchudzania bardzo ważna.

Nastawienie na sukces

Jak wszędzie, tak i w odchudzaniu, jeśli nie wierzysz że się uda - to się nie uda. Uwierz więc w siebie. Ja mogłem to i Ty możesz. Koniec końców to nie fizyka kwantowa, tylko zwykłe odchudzanie, które nie jest aż tak trudne. A Ty przecież potrafisz osiągnąć sukces jeśli się postarasz. Zbuduj w sobie siłę i wiarę i pewność, że już niedługo wstąpisz na drogę, która niechybnie doprowadzi Cię do szczupłej sylwetki. To już tuż tuż i będziesz coraz lepiej wyglądać i się czuć. Ale to będzie czad! Spodnie zaczną zwisać, koszulki będą za szerokie itd. Będziesz wystawiać się na plaży z radością... Tak! Już niedługo! Uda się! Zrobisz to bez problemu!

Radość

Ciesz się - w końcu zaczynasz realizować jedno ze swoich marzeń - naprawdę, na serio zabierasz się za odchudzanie. Już niedługo będziesz patrzeć na wagę i widzieć znikające kilogramy. Ciesz się już teraz. Nie musisz czekać aż schudniesz ileś-tam kilo. Radość nie przeszkadza w odchudzaniu, a wręcz daje dodatkową siłę. Ciesz się więc i gotuj na wspaniałe dni, które już nadchodzą.

Rozwijaj w sobie dobre nastawienie, które pomoże Ci na w początkowych etapach i uczyni z odchudzania raczej wesolą przygodę niż wysiłek.

To tyle w ramach nastawienia. Następny post - planowanie - to już będzie poważna praca nad odchudzaniem.

Pozdrawiam was,

Krzyś - samozwańczy psycholog.

Komentarze

Portret użytkownika konwalia

ah cudowny post...wraz z nim łatwiej będzie mi sie odchudzać mam nadzieje że innym tez pomoże....wielkie dzięki ;]

Portret użytkownika Olunia692

Aż miło się czyta a jeszcze bardziej daje dużo do myślenia jak wiele się nauczyłeś i że chcesz tym dzielić się z innymi... :)

Portret użytkownika ilona:)

jestm pod wrazeniem :P serio :) zgadzam sie z tym wsyztkim co napisałes:)

Portret użytkownika Anonim

trele morele co by nie pisac jak jest sie glodnym to chce sie plakac  i jest czlowiekowi smutno dla mnie odchudzanie to koszmar

Portret użytkownika mariusz

Az milo sie czyta:)

Portret użytkownika aga

Dzięki, czuje że po tym co przeczytałam będzie mi łatwiej.

Portret użytkownika Magda

Tak, ja też się zgadzam. Wiele dobrych rad tutaj jest...:), które naprawdę mogą bardzo pomóc. Życzę sukcesów tym, którzy zaczynają dietę:)Wierzysz?-To się uda:) Nie ma innej opcji. Wkońcu wiara czyni cuda, nie?:) To trzeba wierzyć, że się uda. Gorąco pozdrawiam. Na wielki +

Portret użytkownika Karol

Powiem Ci tak.... Jestes BOGIEM ! wlasnie takiego czegos szukalem. Wciagu roku moze (1,5) przytylem okolo 20 kilo i jest teraz zemna 116 zbednych kilogramow.... (fu*k) ale... naprawde czytajac twoj blog uwierzylem w siebie naprawde czuje ze dam rade sie zabrac za siebie. Brak ruchu zla dieta wygodnictwo (zakupy w zabce ok. 200 metrow autem) to wszytsko zepchnolo mie w strone tego jaki jestem teraz ale dam rade mysle a takie bloki i takie podejscie ludzi jest dlamnie czyms super.

szacunek mistrzu

Portret użytkownika Rafał

Bardzo fajny blog ja ze swojego doświadczenia powiem, że bardzo ważne jest nastawienie poza tym ja zaczałem się więcej ruszać i brałem tabletki zmniajszajace ilośc wchłanianych tłuszczów formoline i udało mi sie schudnąć wiadomo że nie jest to proces natychmiastowy ale dzięki ruchowi i tym tabletkom ważę tyle ile chcę a nie tyle ile mważyłem.

Portret użytkownika Nina

Co ja mam zrobic jezeli pracuje w restauracji a moj grafik zmienia sie co tydzien jak sobie z tym poradzic i pracuje 12 h na dobe

Portret użytkownika Monia

suuuper-popieram wszystko po prostu juz za mna pierwszy trening ii tak jak juz powiedziałes w tekstcie powyzej czuje sie radosc: he jaka ja jestm teraz szczesliwa wg z wszystkiego sie ciesze ehhhh:) oby było tak zawsze Dziekuje;***************

Portret użytkownika Aneczka

Dietetyką interesuję się już od ładnych kilku lat odkąd udało mi się schudnąć ponad 10 kg.Po przerwie odchudzam się nadal i poraz kolejny sukcesywnie. Mam dość spore doświadczenie i różne wzloty i upadki i w pełni podpisuję się pod tym,co napisał autor tekstu.

Należy wierzyć w to że się uda.Nie czekać na efekty - niech one bedą skutkiem ubocznym zdrowego stylu życia. Ponad to warto też wzmacniać efekty POZYTYWNYMI afirmacjami czyli podkreślać to co w nas dobre ,pozytywne. Wplynie to na nasze ogólne samopoczucie, bedziemy mieli jeszcze więcej motywacji by byc dla siebie DOBRYMI ,wzrośnie nasza samoocena i bedzie nam sie wszystkiego chcialo. To rozciaga sie na rozne plaszczyzny naszego zycia. I uwierzcie mi warto ZADBAC O SIEBIE zycie zmienia sie wowczas o 180 stopni. Nie chodzi o to,aby schudnac i miec super mega sylwetke,ale zeby DZIALAC i robic cos dobrego dla siebie,co zaowocuje w przyszlosci:)

Portret użytkownika AGA

kochani moi,ja tez jestem pod wrazeniem artykulu!!!pomozcie ja dopiero zaczynam myslec o diecie,mam sporo do zrzucenia(30 kilo)ale do tej pory bylam zbyt leniwa a o cwiczeniach slyszec nie chcialam,czy dam rade??

Portret użytkownika karolina

ja jestem na diecie od 14 kwietnia !!!czyli jutra chce zeby mi sie udalo mam 14 lat i warze 83kg ok 175 cm to straszne !!!powiedzcie co o tym sadzicie prosze

Portret użytkownika karolina

przenioslam na od 15 kwietnia

Portret użytkownika ida

warze 54kg mam 150 cm i 11lat nie czyjesie dobrze z mojom wagom wienc postanowiłam że sie zaczne ogchudzać

Portret użytkownika Martusia

przy takim wzroście ( no może jestem 3 cm wyższa) ważę 49 kg i jest to całkiem ok;) z tym że mam 19 lat. Ty możesz jeszcze urosnąć. A co do wpisu to ciesze się, ze znalazłam tu blog kogoś kto tak racjonalnie podchodzi do odchudzania. Kto dziś nie ma problemów z wagą?- nieliczni szczęśliwcy:D

Portret użytkownika Maciej

Omów to najlepiej z rodzicami

Portret użytkownika dorota

Cześć wszystkim! Mam 24 lata , 175 cm wzrostu, a waże 70 kg. Moja waga non stop skaczę raz 68 innym razem 69 nieraz 71 kg zdarzy się mi ważyć :( Chciałabym schudnąć jednak nie wiem jak to zrobić. Szczerze mówiąc mam słabą wolę i nigdy nie mogę dojśc do swojej wymarzonej wagi 62 kg, gdy schudnę parę kilo to nie mogę jej utrzymać, gdyż często ulegam pokusom jedzenia , wszczególności nocą przez cały dzień ,mogę nie jeść ale na wieczór chwyta mnie głód i apetyt że strasznie się opycham czasami tak mocno że jest mi nie dobrze.Doradżcie mi jakieś sposoby lub dietę która pomogła by mi schudnąć z 70 kg do 62 kg. Czekam na pomoc. :( :(

Portret użytkownika Maciej

Dorota,

Przede wszystkim to nie można nie jeść przez cały dzień bo na pewno będziesz wieczorem głodna. Przeczytaj moje posty w prawym menu i postępuj zgodnie z zaleceniami - jedz regularnie i zdrowo, a do tego uprawiaj sport.

Pozdrawiam

Portret użytkownika Sajmon

15.06.2009 - po zapoznaniu się z niniejszą stroną - ruszyłem z odchudzaniem. 180 cm, 111,4 kg " na górce". Zobaczymy, ile przez wakacje zjadę w dół :) Pozdrawiam wszystkich "gubiących"...

Portret użytkownika non

Od 15 zmienilam tryb życia... Nie nazywam tego dietą czy odchudzaniem bo to kojarzy sie z wyrzeczeniami... Poprostu zaczełam sie lepiej odżywiać, zajrzałam do ogródka a tam same pyszności:D Blog jest naprawde swietny. Odezwe sie;)

Portret użytkownika Magdalena

Do SAJMONA: Witaj! Ja ruszyłam z odchudzaniem 15 maja i po miesiącu są już spore efekty mojej pracy. POWODZENIA!

Portret użytkownika Sajmon

21.06.2009 180cm, 109,6 kg. Postęp = 1,8kg w dół. Podobno przez pierwsze tygodnie traci się więcej masy, bo człowiek pozbywa się nadmiaru zmagazynowanej wody, ale już ten nieznaczny ubytek spowodował moje lepsze samopoczucie... :)

Portret użytkownika Maria

Wspaniała strona! Bardzo mi pomogła od 22.04.09 do dzisiaj 25.06 schudłam 6,5 kg baz biegania i codziennych ćwiczeń,tylko spacery i rower od czasu do czasu .KONSEKWENCJA i tabela indeksu glikemicznego , a przede wszystkim ostatni posiłek 18-19 a potem jarzyny surowe "skrzynkami".Trzymam kciuki za wszystkich , a szczególnie za Emilkę i WIEM , że można chudnąć bez cierpienia.

Portret użytkownika Sajmon

29.06.2009 180 cm, 107,7kg. Postęp od początku - 3,7 kg :)

Portret użytkownika Asia

Cieszę się, ze tu trafiłam. Ja właśnie jestem w trakcie przygotowań do odchudzania.Od pierwszego lipca zaczynam, od jutra,jutra i nie wiem co będzie. Najważniejsze, że jestem pozytywnie nastawiona. Pozdrawiam

Portret użytkownika ancia285

Wow! Czytając ten artykuł aż ciarki mnie przechodziły ! Świetnie napisany! Mam 160 cm i 1 czerwca ważyłam 72 kg ;( Rok temu urodziłam dziecko i właśnie przestałam je karmić piersią. Obecnie ważę 66,6 kg ;) czyli 5,4 kg w 39 dni ;) Staram się zdrowo odżywiać, nie jem po 18, piję wodę niegazowaną,nie jem słodyczy (chrom mi pomaga), piję ziołowe herbatki, prawie codziennie jeżdżę na rowerze, ćwiczę brzuszki i od 2 dni skaczę na skakance. Tak jak autor napisał łapię skrawki różnych informacji co zrobić żeby zrzucić zbędny balast ale zdaję sobie sprawę , że powinnam się jeszcze podszkolić...Właśnie to sobie uświadomiłam tak tak. Z efektów się cieszę, tym bardziej, że już kilka osób zauważyło, że powoli wracam do formy sprzed kilku lat. Pozdrawiam autora i resztę "gubiących" ;););)

Portret użytkownika Beti

Cześć Krzysiu ! Super stronka, musze przyznać, że jest naprawde motywująca, b. często tu wchodze, żeby dowiedzieć sie więcej, gdyż bardzo inspirują mnie Twoje posty, (w szczególności te o bieganiu). od ponad dwóch lat uprawiam bieganie, a jeśli nie mam czasu na bieganie, to minimum godzinny spacer dziennie, wiem jak dużo to daje, jestem w stanie biegać ok godziny bez przerwy, a inni juz po 10 minutach dostają zadyszki :) fajnie

Portret użytkownika Sajmon

05.08.2009 180 cm, 105,1kg Jestem w niebie - ciągnę dalej !! Pozdrowienia dla wszystkich cisnących nadwyżki !!

Portret użytkownika Magda

moge spruboowac czemu nie ale z motywacja u mnie nie najlepiej ale bede sie starac dzieki za rady

Portret użytkownika Dominika

Hej. Bardzo mi się podobał ten tekst:) Mam pytanie. Czy jak schudne to zmniejszą mi sie piersi? Bo nie chce,akceptuje je takie jakie sa:) i ładnie to wygląda jak ma się dekold;) Prosze odpisz mi na meila;)

Portret użytkownika Paulinaa

Ja waze 51 kilo i mam 163 cm wzrostu... Czy to za duzo ?

Portret użytkownika Gosik

Krzyś! Świetna stronka i super porady:)Pozdrawiam

Portret użytkownika Nina

Super...bardzomi sie podoba.

Portret użytkownika bozena

cześć chylę czola przed autorem ,wspanialy wymowny i poruszający tekst wiele dał mi do zrozumienia no może teraz się uda...?waże 103,5 kg,ile to ja stron internet.przeczytałam ile diet skopiowałam(rzadko zastosowała)ile to ja wiem o kaloriach,mam mini siłownie w domu(na ktorej w zeszłym roku0 2 mies cwiczyłam i schudłam 7 kg i nie wróciły przez 8 miesiecy ale było fajnie)a teraz stoją i rdzewieją bo mi się niechce cwiczyć a teraz planujemy z męzem 2 dziecko a ja wyglądam jak zwierzatko u chlewie u mojego taty..(ale jest kochane przez niego jak ja pzrez swojego meza..) wiem że muszę schudną bo w ciązy przytyję i będe wyglądac jak monstrum a zdrowie dzidziusia.... lubie owoce warzywa nie jem tlustych potraw bo nie lubie ...ale lubie ciasta które pieke ,sery i jogurty ktore doprowadzaja mnie do takiego stanu jaki jest teraz...klamie sama przed soba ze to przecież owoc (ok40/50 kcal) ale jak zjem ich 5 zaraz po obiedzie to kalori jest wiecej nie umie poradzic sobie jeśli mam troche wolnego czasu to kombinuję żeby coś zjesc(teraz sie ucze wiec siedze w domu i na spacery nie wychodzę i tak od 3 lat)a 7 lat temu bylam taka fajna.. widzicie to w połowie ja... siedze i gledze i zamiast coś zrobić mój mózg(a nie żołądek )mną rządzi robie co mi karze... pomóżcie potrzebuje pomocy nie chce dłużej tak robić i wyglądać... 9 9

Portret użytkownika gosia

Bozenko... a wiesz ja w ciazy w 7 miesiacu wazylam 118 kg, potem nie bylo sensu juz sie wazyc... tyle, ze ja nie widzialam sie jako wielkiej maciory... ot kilka kg za duzo... core urodzilam w 2008 roku... po ciazy spadlo do jakis 108, a do mnie zaczynalo docierac ze duzo za duzo.. zawsze mialam jakies wymowki... tlumaczenie, ze to napewno przez tarczyce itd, itp. dlugo walczylam ze soba zeby sie zmusic... i wlasnie... diety cud... o sciane rozbic... w maju 2009 roku "wzielam sie" za siebie, ale jakos tak nie szczegolnie chociaz efekt byl taki, ze juz w pazdzierniku wazylam 88kg...pozniej to jakos mi sie nie za bardzo chcialo i znow szukalam jakis wytlumaczen i znalazlam jedno... jestem leniwa i tyle.. w miedzy czasie znalazlam te strone... przeczytalam jedno zdanie.. "odchudzanie moze byc piekne" i wiesz tak w sobie te mysl pielegnuje, ze waze 81 kg;))) pojechalam w rodzinne strony, tam ze laska jestem i nawwet tesciowa przestala mnie lubic bo mniej od niej waze;D musisz te chec walki ze soba wypracowac, a ta strona naparwde Ci w tym pomoze... nie ma tu diet cud... jest walka... ja to sobie powiedzialam, ze wole chodzic glodna niz byc nieszczesliwa grubaska.i wcale nei chodze glodna... wiem, ze i Ty mozesz...dla mnie to nie koniec bitwy, wiem ze jeszcze musze hmm ba... chce nie rozstawaj sie z ta strona, naprawde sa tu cenne wskaowki... mnie nawet nei zniechecilo ze przeciez musze teraz gotowac na 3 garnuszki... dla siebie, dla meza i coreczki... ha... jem z corka hehehe Bozenko, zacznij od poczatku...

Portret użytkownika Kasia

Dziewczyny trzymam za Was kciuki ja ciagle miałam problem wagowy i nadal mam teraz zaczęłma jeśc zdrowo i trzymam sie od ponad miesiąca nie jem chleba, nie smażę, jem duszone warzywa, mięsko z indyka, i leci dobrze :)

Portret użytkownika bozena

dziekuje ci pieknie gosiu za dobre slowo wiem ze pozytywny stosunek do siebie może zdziałac wiele ale jak dobrze myślec o sobie jak tak bylo się wychowane(jestes beznadziejna,nigdy nie uslyszalam pochwały ze strony rodzicow itp.)a leniwość tak to prawda TAK JESTEM LENIWA jesli chodzi o cwiczenia i diete moze zaglądanie na te stronke mi pomoże JUŻ MI TROCHE POMOGŁO... PS.dziekuje kasiu i gosiu ,niespodziewałam sie ze ktos może mi dobrze życzyć(oprocz mojego męza on zawsze we nie wierzy...TAK BARDZO GO KOCHAM..) pozdrawiam was dziewczyny i DZIĘKUJĘ

Portret użytkownika Kasia

Bożenka głowa do góry :) jesteś dzielna, dasz rade dla siebie, dla swojego wspaniałego samopoczucia.I wiem to trudne sama sobie to ciągle powtarzam :) nawet jak zawale, podnoszę się i znowu do dzieła :) Od czasu kiedy biegam szkoda mi zajadać się pączkami, pije wodę ..- dzisiaj na śniadanie kupiłam chlebek wasa i jogurt. Zamieniam jedzenie na mniej tłuste i czekam by poleciało z rozmiaru 44 na 40 ściskam pa Kaśka

Portret użytkownika gosia

Bozenko!!!!! dla siebie... nie dla nikogo... a mezowi przedstaw swoja "rozpacz", nie umniejszajcie problemu... ja tak zrobilam... caluje mocno i trzymam kciuki!!!

Portret użytkownika Edith(32)

Super stronka!!! Wkońcu ktoś pomógł mi odnaleźć w sobie motywację do odchudzania ;)))Dziękuje !!!Zaczynam 1 czerwca a mam sporo do zrzucenia-ważę 81 kg przy wzroście 155 ;(

Portret użytkownika Sajmon

Witam wszystkich. Mój pierwszy post był z 15.06.2009 i opiewał na 111 kg. Po roku mogę powiedzieć, że jestem lżejszy o całe 12 kg !!

Portret użytkownika Daga

Witam, bardzo, bardzo się cieszę, że znalazłam ten blog. Pozwoliłam wydrukować sobie niektóre rzeczy, aby mieć je przy sobie w chwilach zwątpienia. Dzisiaj - po raz kolejny - zaczynam walkę ze swoimi słabościami i 24 kg nadwagi. Mam nadzieję, że tym razem mi się uda i to dzięki temu blogowi, DZIĘKI TOBIE KRZYSIU! Bo nic tak nie motywuje, jak czyjś realny sukces!

Portret użytkownika Agnieszka

Witam wszystkich,a zwlaszcza autora blogu:) jestes wielki,za to jak potrafisz motywowac ludzi.Moim najwiekszym problemem jest odstajacy brzuch,ogolnie figura jest ok,ale ten bebech masakra!! mam nadzieje,ze czytajac tego bloga nabiore sily i motywacji,zeby cos z tym zrobic,bo sa juz dni gdy popadam w depresje i ginie mi radosc zycia...

Portret użytkownika SyŚka

Witam. Od jakiegos czasu jestem na diecie i tez sama dla siebie jestem "dietetykiem" heh dzis mam akurat jakis mega dolujacy dzien o 14 jak codzien zjadlam obiadek i mam ochote sie nazrec ... Postanowilam wiec poszukac jakis stronek w necie aby nie myslec o tej lodowce ...no i trafilam na twoja od razu nastawienie mi sie zmienilo :) Nie warto marnowac tego wysilku ktory juz przeszlam ... moja wyjsciowa waga to 66,8 aktualnie waze : 61,4 nie moge tego schrzanic ech zycze wszystkim powodzenia i za mnie tez kciuki trzymajcie :*.

Portret użytkownika MINIA

Naprawde się ciesze, że jest taki ktoś jak ty, który(z tego co napisałeś wynika)schudł i chce pomóc innym.Bardzo ci dziękuje ...

Portret użytkownika Ewa

No właśnie, nastawienie. Moje nastawienie dzisiaj jest takie:

1.samoświadomość: wiem że jestem za gruba 170cm wzrostu 70kg. marzenie 62 kg!

2. Dość narzekania, że zima , że imieniny cioci, DOSYĆ!

3. Mniej myśleć wiecej robić - np. otworzyć konto na "odchudzam sie pl."

Nastawienie mam dzisiaj bojowe, bo jestem juz na siebie zla, ze nie potrafie zapanowac nad obzarstem, ze tylko narzekam ze tu mi wystaje ze tu sie marszczy, i ostatecznie wierze ze "nie jest tak zle"-czyli ze nie jestem taka gruba. Od dzisiaj koniec z tym. Kto ma takie nastawienie - zapraszam przyłXączcie sie! PA

 

:)

Portret użytkownika Klaudia

Ja nie mogę się zmotywować do niczego ... niby jem mniej od 2 tygodni ale co z tego... nie chce mi się ćwiczyć, a i słodkiego nie odmówie. I jestem zła na siebie i jem jeszcze wiecej. Dwa lata temu schudlam 8 kg a teraz waże z powrotem wiecej niż wtedy.:( nie ma dla mnie ratunku... biegać rano nie mogę a wieczoram gdy jestem w domu to jest za ciemno bo moja ulica nie jest oświetlona a mieszkam poza miastem... błędne koło;(

Portret użytkownika Sajmon

Baardzo dawno mnie tu nie było.

Pierwszy wpis - 15.06.2009.

Dlatego, w związku z ze zbliżającym się końcem roku 2010 - pora na podsumowanie półtorarocznej walki.

Otóż szanowni forumowicze - zaczynałem od 111,4kg, żeby skończyć na 87kg. Więcej nie chcę - życie stało się lekkie i piękne - i tego wam w nadchodzącym 2011 r życzę.

Portret użytkownika Maciej

Szczere gratulacje :)

Portret użytkownika slawio

Sajmon graty :) Może uchylisz rąbka tajemnicy jak to zrobiłeś? :)

"Przy wysokiej insulinie nadwaga nie zginie" :):):)

Portret użytkownika kawania

Osiągnięcie celu to najlepsza nagroda. W nowy rok lekkim krokiem -gratulacje Sajmon

Portret użytkownika Ewa

WOW po prostu:)

 

:)

Portret użytkownika Głodomorra

Świetny artykuł!Jestem tu nowa więc naturalnym jest,że zaczynam od tego właśnie artykułu.Zgadzam się ze wszystkim co piszesz w 100%.Fajnie piszesz-uświadomiłeś mi coś o czym niby w sumie wiem ale jakoś nie potrafiłam tego złożyć w całość.Ja zawsze mówię,że nadwaga czy otyłość to choroba głowy a nie ciała-tak jak piszesz,żeby zacząć się konsekwentnie i skutecznie odchudzać,trzeba zmienić swoje nastawienie w głowie,potem przyjdzie czas na ciało.Teraz to wiem i dlatego wierzę,że uda mi się zgubić raz na zawsze ten swój ogrom kilogramów.Dzięki!

Portret użytkownika Asia

Świetne artykuły :) Jestem tutaj pierwszy raz. Odchudzam się od 7 dni. Nie wiem jaka była moja waga startowa czyli tydzień temu bo od roku nie chciałam mieć świadomości ile ważę.zaczęłam sie odchudzać bo nie mogę patrzeć już na siebie i boje się dalszego tycia. Wczoraj się zważyłam i przeżyłam wstrząs co tymbardziej mobilizuje mnie do walki o siebie, tak o siebie bo ja zawsze dbałam o swoją sylwetkę i zawsze byłam szczupła. Niestety odkąd przekroczyłam magiczną 30 tkę waga systematycznie sie wacha a w ostanim czasie szła nieustannie w górę. W ten sposób dobiłam do 64 kg przy wzroście 164! Cóż ostatnie 7 dni to zerwanie definitywne z nałogiem słodyczy, zmiana sposobu odżywiania, powrót na siłownie ( ćwiczenia na spalanie, oraz ćwiczenia na modelowanie) i wypijanie 1,5 l. wody mineralnej i wiele innych drobniejszych zmian w swych przyzwyczajeniach :) Aby poczuć się  znów sobą wytoczyłam ciężką artylerię 8 kg tłuszczu - wierzę, że mi się uda :) 

Portret użytkownika ~ONA86~

A ja czytam i czytam i jestem pełna podziwu dla autora tego tekstu. Od poniedzialku zabieram sie za siebie oczywiscie zapał słomiany ale myśle, ze jak kilka razy pójdę na siłownie to się spowrotem przyzwyczaję. W zeszłym roku przy wzroście 172 ważyłam 63 kg a dziś ważę tyle co mały wiepszek 75 jak to możliwe, że tak przytyłam w moim przypadku to przez pracę wychodząc z pracy w złym humorze kupowałam sobie 2 lub 3 czekolady i zajadałam się nimi lecząc swe żale i smutki;/ ale dość tego zrezygnowałam z pracy więc trzeba teraz coś zrobić z tym tłuszczem. Jak to ktoś kiedys mi powiedział udziec wieprzowy :( przykre ale niestety prawdziew!!! ok od poniedziałku zabieram sie za siebie zajrze tu za kilka dni i dam znaka jak mi idzie buziaki i trzymam za Was kciuki dziewczynki:-)

Portret użytkownika Sajmon

Witam wszystkich forumowiczów w 2011r. Dla osób, które pytają, w jaki sposób pozbyłem się ponad 20 kg w półtora roku udzielam informacji, że przeprowadziłem solidnie dietę Dukana, ale pozwoliłem sobie na małe odstępstwo w zakresie uprawiania sportów. Tzn zamiast proponowanych 20 minut spaceru dziennie gram w siatkówkę 2 razy w tygodniu i 2 razy w tygodniu chodze na combat. A poza tym - nie ma efektu jojo, bo po Dukanie odeszła mi ochota na piwo... :)

Pojawił sie natomiast problem, bo mam ponad 110cm w klatce, a w pasie ok 90 i np. kupno garnituru do pracy to prawdziwa udręka - ale jakoś przełykam tą żabę :)

 

Pozdrawiam

 

Portret użytkownika Asia

Witam :) u mnie mineło miesiąc i 5 dni od ostatniego wpisu... żyję bez słodyczy, pieczywa pszennego i ziemniaków do obiadu, które zastąpiłam gotowanymi na parze warzywkami, szpinakiem i surówką :) Mięso lub rybę jem codziennie, ale tylko gotowane.Sól tylko morską i własciwie tylko do  mięska, bo sałatki i inne surowe potrawy smakują mi bez tego białego świństwa  Moje jedzonko jest teraz dobrym paliwem i pozbyłam się 6,5 kg, mam znów ładną cerę, błyszczące włosy i tyle pozytywnej energi,że góry mogłabym przenosić - nie wiedziałam, że odchudzanie może być przyjemne :) nadal chodzę na siłownię gdzie spalam  i modeluję sylwetkę na obciążeniach. Chciałam schudnąć 10 kg więc jeszcze 3,5 zostało, ale już cieszę się , że znów jestem sobą - tą szczupłą sobą :)) Życzę wam wszystkim konsekwencji a przedewszystkim czerpania radości z wszelkich dobrodziejstw jakie płyną ze zdrowego stylu życia.

Portret użytkownika Ohaminus

Sajmon, z tym garniakiem to trochę kokieteria ;)

Portret użytkownika Joanna

Witam...Zacznę od tego,że świetny blog!Ja jestem na etapie szukania w sobie motyacji.Parę lat temu zawzięłam się w sobie i schudłam w 3 m-ce 20kg,świetnie sie czułam i wyglądałam...niestety,zaczęłam po mału wracać do złych nawyków żywieniowych...i stało się...znów ważę 84 i strasaznie się z tym czuję.Chciałabym znaleźć w sobie znów tę siłę i zrobić porządek ze swoją wagą.Tzn chcę,od dzisiaj właśnie.Cieszę się,że trafiłam na ten tekst,ja też uważam,że nastawienie i wiara we własne siły to więcej niż połowa sukcesu...tak więc trzymajcie za mnie kciuki,będę tu zagladać..pozdrawiam serdecznie.Joanna

Portret użytkownika Zapasnik

Powiem tak,bieganie to najwazniejsza zaleta na spadek kilogramow,ja trenujac zapasy z rzucajac wage na zawody potrafilem z rzucic 3kg w dwie godziny ,spalanie bylo w szybkim tepie,nie patrzylem ze ludzie patrza na mnie jak na idiote,wychodzilem zalozenia by cos osiagnac trza byc odpornym psychicznie i miec swoje zdanie.

biegalem dziennie 5km malo tego ubrany bylem , teraz uwaga! na upal 35*C zakladalem na klatke piersiowa plecy obwijalem sie folia sniadaniowa po czym na to zakladalem podkoszulke bluze i kurtke zimowa i na takiej zasadzie biegalem,meczylem sie pocilem ostro przy kazdym bieganiu pilem od4-do7L wody niegazowanej.

po treningu sciagajac wszystkie ciuchy z siebie widzialem ze moje cialo zamienilo sie w pot powstaly na foli!

 bylo tego  bardzo duzo..

Tak samo rowniez ro0bilem jak jezdzilem na rowerze, lecz to tylko folia i podkoszulka.

 

 

Portret użytkownika utek25

Schudnąć na prawdę można i nie potrzeba do tego żadnej diety. Sam jestem tego przykładem. Potrzebna jest tylko sytematyczność i odrobina wysiłku. Wiecej informacji o skutecznym odchudzaniu i innych ciekawostek na ten temat możecie znaleźć na moim blogu

Portret użytkownika Motylem jestem

Lubie tego posta, baardzo motywujący :-)

Portret użytkownika smonka

hej. mam 13 lat. wiem, że może jestem za młoda na odchudzanie, ale jeśli ktoś jest gruby to w jakim kolwiek wieku ma prawo schudnąć. dziękuję autorowi za ten post, bardzo podnosi na duchu. ja nie jestem super strasznie gruba - jestem szczupła. ale prawdę mówiąc wstydzę się trochę swojego ciała. mam grube nogi, oponkę na brzuchu i tłuszczyk na ramionach. chciałabym schudnąć ok.8 kg, żeby nie uschnąć całkiem na wiór. nie wiem, jak się za to zabrać. prawdę mówiąc, ten post jest skierowany do osób marzących schudnąć conajmniej 15 kg. :(

Portret użytkownika wielorybka14

Cześć! Ja też mam 13 lat ;)

Ja mam cięższa nadwagę niż Ty.. Około 15-20 kg... Niestety po półtora tygodnia musiałam przestać się odchudzać, problemy zdrowotne. Jutro idę do szpitala, na leki, po których co nie jeść, to i tak się tyje.. 

No ale do rzeczy. przez te 1,5 tygodnia schudłam prawie kilogram. Ściśle stosowałam się do zasad:

śniadanie - kanapka z ciemnego chleba, z szynką, ogórkiem / sałatą i zielona herbata .

II śniadanie - owoc (jabłko, gruszka, banan, coś takiego)

lunch - zupa (ja mam w szkole zupy, więc no problem :D:D:D)

obiad - to, co w domu jest, bez ziemniaków, więcej warzyw, zielona herbata.

kolacja - sałatka grecka lub 1 kanapka z ciemnego chleba.

Uwaga! Kanapki bez masła, herbata ZIELONA (pomaga w przyspieszeniu metabolizmu, możesz nawet włożyć ją w termos i do szkoły z nią), tylko ważne, żeby była bez cukru, jeżeli chce Ci się jeść między tym planem, to guma do żucia w buzię, ewentualnie herbata. ZIELONA.

Ja mam zajete poniedziałki, więc poniedziałek był jedynym dniem, kiedy to jedynym ruchem był wymarsz na angielski i z powrotem. Ale we wtorek szłam biegać, wg planu dziesięciotygodniowego (patrz tutaj: http://odchudzamsie.pl/odchudzanie/jak-zaczac-bieganie-stuprocentowa-recepta-na-sukcess). W środę rower (1 godzina), w czwartek bieganie, w piątek rower, w sobotę i niedzielę bieganie. Robiłam tak, żeby przynajmniej 4 razy w tygodnniu znalazło się bieganie, reszta rower :)

W ten sposób udało mi się nie tylko spuścić wagę, ale też odzwyczaić od słodkiego i poczuć się lepiej... Niestety, znowu zacznę dopiero w wakacje:(. 

"Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie,

jako smakujesz, zanim się zepsujesz..."

Portret użytkownika ilona321995

ja zaczełam się odchudzać tydzień temu i jem ciemne pieczywo,brązowy ryż makaron,owoce ,warzywa płatki,otręby owsiane i jeszcze chodzę na kijki:) mam nadzieję,że schudnę do lutego a potem zamierzam dalej zdrowo jeść bo czuję się lepiej i mam dużo więcej energii:) naprawdę warto...

Portret użytkownika Asia22

Bardzo motywujący post :) i mądre rady w nim zawarte. Dobre nastawienie, zapał i chęć do odchudzania oraz wiara, że się uda - to już połowa sukcesu!

Portret użytkownika Myszka11

A moje zdanie jest takie:...Nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz!!!!!

Ja taż mam odwieczny problem z przybieraniem na wadze w zimę...i zawsze sobie tłumaczę że jest zimno, że się nie chce...jestem jak mój kot, zmarźluch wciskający się pod ciepłe kocyki...i co wtedy? Nie ma rady, już jest cieplej, wyciągam skakanke, hulahop, i zaczynam od nowa, a uwieżcie efekty są.

Na śniadanie jem sucharki z dżemem, albo serkiem naturalnym tym do smarowania zamiast masła, trochę mleka, albo sok ze świeżo wyciśniętych pomarańczy. Do tego mała czarna parzona po włosku, bez cukru i mleka.

Nie jadam później ciężkich rzeczy na obiad jak po 19ej a ok 23ej albo później chodzę spać, a jak coś oglądam i mam ochotę coś pochrupać, szykuję sobie michę z obranymi i pokrojonymi w kawałki: jabłko, marchewka i seler ale łodygi-znakomita przekąska i nie sięgam wtedy po czekoladę którą nie ukrywam uwielbiam.

Nosze głowę u góry bo wiem ŻE JAK SIĘ CHCE TO DUUUUŻO MOŻNA OSIĄGNĄĆ!!!

Życzę wszystkim powodzenia w pozbywaniu się zbędnych ciężarów- kilogramów!!! Pozdrawiam

Portret użytkownika wielorybka14

Masz bardzo dobre podejście do wszystkiego :)

Ja niestety dopiero wrócę do odchudzania w wakacje, no ale przecież wrócę i to się liczy, prawda? Zdrowie, życie dają mi w kość, ale ja dam im. No i oczywiście wszystkim chuderlakom, które miały ze mna ubaw :)

Portret użytkownika Justyna

 Bardzo się cieszę, że przeczytałam to arcydzieło;) Zbieram się na odchudzanie przynajmniej raz w miesiącu, ale nie jest to łatwe, bo zawsze ktoś potrafi namówić mnie do złego.. Znów próbuję od dziś, właśnie idę z zegarkiem potruchtać na bieżnię, później jadę na basen. Jutro pewnie będę lekko zakwaszona, ale to jest fajny ból jeżeli wiem, że to jest w imię czegoś! Moją największą wadą jest to, że palę papierosy. Nie wiem jak się tego pozbyć definitywnie. Mogę nie palić kilka dni, ale zazwyczaj w weekend spotykamy się ze znajomymi i znowu się zaczyna.. Będę się motywować kolejnymi postami w moim postanowieniu;)!!

Portret użytkownika brittany.

Czegoś takiego szukałam! Super to brzmi, oby tylko wytrwać. Najgorsze jak zaczynają się sukcesy, raz się zgrzeszy i potem wyrzuty sumienia ciągną na dno..

Portret użytkownika bubus20

nie bylo mnie az tak dlugo ?? nie moge w to uwierzyc ale jednak te moje odchodzanie pomoglo :) jeszcze to nie jest to co ja chce ale zawsze to cos ;p schudlam  przez ten czas 7 kg oczywiscie nie jem tak duzo co kiedys odsunelam  slodycze ktore tak bardzo lubie :(  no ale cos trzeba poswiecić ... mam nadzieje ze jak przyjdzie zima nie przytyje znowu tyle  jak wtedy  bo wtedy to juz sie zalamie :(;(

Portret użytkownika agusia40

HEJ.mam 38 lat i tak naprawde to cale zycie sie odchudzam hihi.ale teraz wiem co zle robilam,wlasciwie wszystko!!!!Te artykuly sa rewelacyjne bardzo pomagaja i co najwazniejsze skutkuja.gubie malymi kroczkami wage,ale wazniejsze sa centymetry.talia jest smuklejsza,uda zgrabniejsze i samopoczucie rewelacyjne.wiem ze dam rade TERAZ JAK NIGDY W CALEJ KARIERZE ODCHUDZAJACEJ .Powodzenia dla wszystkich zaczynajacych.

Portret użytkownika marzena_27

Ważne jest żeby się nie odchudzać, tylko zmienić całe podejście do życia: zdrowe odżywianie i ruch(nie tylko podczas diety). Metoda małych kroczków jest ok.

Portret użytkownika Maruda

Nie trafiło to do mnie. Ze trzeba sie uzbroć w cierpliwość i zaprzec ok. ale gdzie tu radość? Radosć i przyjemność z zycia to ok 1kg czekolady doustnie. niestety powoduje tycie i 'kaca' bo radość ucieka gdy patrzysz w lustro i widzisz tam potwora. A tawet najlepsze schudnięcie nie usunie wiotkiej skóry, rozstępów czy cellulitu. Wyglada sie lepiej, ale nigdy tak jak by sie chciało. Jest sie zdrowszym - ale ja osobiście zdrowie mam w głebokim szacunku.

 

Dieta i chudniecie jest po to zeby nie rzygać na swój widok w lustrze. Jest to ponura konieczność niosąca za soba całe życie wyrzeczeń. I trzeba sie z tym pogodzić.

Wredna, marudząca mizantropka

Portret użytkownika marta59300

Marudo- oj! Doceń to co masz, jak możesz mówić że nie szanujesz zdrowia?!?surprise

Zdrowie to najważnijsze co mamy bo ze wszystkim sobie poradzisz( brak kasy, nadwaga) ale z chorobą sobie nie poradzisz..

Wiesz co jest piękne w chudnięciu? Zadowolenie z siebie że daje się radę- ale do tego trzeba dojrzeć

Walcz , ćwicz, masuj, ruszaj się BO SAMO SIĘ NIE ZROBI!!!!! ŁADNEJ FIGURY NIKT NIE DAJE GRATIS!!!

 

Portret użytkownika Maruda

Już zrzuciłam 25 kg i mimo sukcesu szczesliwa nie jestem, bo wiem, ze to nigdy sie nie skończy, ze nie bede mogła żrec (a do tego jezcze chce zrzucic conajmniej 5 kg). Wiem, ze czeka mnie meka do usranej śmierci. a żarcie kocham. gdybym mogła jadłabym co dzień kilogramową, czekoladową krówke, mmm.... a potem kurczaka z grilla, lub smażona kiełbache mmmm.... ale niestety potem spojrze w lustro i bede chciała sie natychmiastowo zabic i wpadne w mega doła. a jazdy psychiczne takie, ze masakra... wiec wybranie odcudzania to wybranie mniejszego zła.

No nie szanuje zdrowia. póki nie boli nie szanuje. długie i zdrowe zycie - po cholere mi to? lepsze krótkie lecz wzglednie przyjemne.

Wredna, marudząca mizantropka

Portret użytkownika marzena_27

:) nieźle, własnie dlatego żeby nie było wiszącej skory ja chudne dośc wolno(ok 1 kg tygodniowo max), wtedy nie ma szans na wiszącą skóre, ja polubiłam zdrowe odżywianie się i powiem szczerze, że nie wydaje mi się żebym kiedyś juz z lubością jadła fastfoody. No ale ja nie schudłam 25 kg tylko 13, także możliwe, że nie mam opdpowiedniej perspektywy.

Portret użytkownika Maruda

a czy ja mówie o zarciu fastfoodów? ja mówie o żarciu w duzych ilościach. jestem osoba, która potrafi wciagnać 2 kg nektaryn od razu, a potem poprawić kg marchwi. a za 30 minut znowu atak na lodówke. ja poprostu lubie jesć smaczne rzeczy. niekoniecznie 'niezdrowe' ale w ogromnych ilosciach i niemal bez przerwy bo jedzenie to jedyna prawdziwa przyjemność na tym swiecie, której musze sobie odmawiać. Dlatego jestem masochistka wiecznie na diecie.

Wredna, marudząca mizantropka

Portret użytkownika marzena_27

:) ja w dużych ilosciach to chyba tylko słodycze, inne rzeczy w ilościach średnich.

Portret użytkownika Vogue

Moje odchudzanie to dążenie do idealnej wagi - 5 kg mniej. Tak mało a tak trudno. Po przeczytaniu tego tekstu jednak czuję, że naprawde może mi się udać. :) Szczytne cele. :) 

Portret użytkownika madzia123645

.Wziełam się za siebie bardzo poważnie i mysle ze 19 kg w ciągu niecałych 2 miesięcy to jakiś sukces? z rozmiaru 52 wskoczyłam 46jestem dumna z siebie bardzo...nieraz stosowałam różne diety i zawsze jak schudłam 10 kg to już moja dieta konczyła się..a teraz wszystko przed nami..odchudzamy się tak?

Portret użytkownika KachaLubiCiacha

Przeczytałam ze wszytskim się zgadzam lecz nadal ponoszę sromotną klęskę:(

Portret użytkownika paula_992

mam nadzieję, że mi się uda:) będzie ciężko, ale wiara czyni cuda:)

__________________________________________________________

- To nie możliwe - powiedział rozsądek,

- To ryzykowne - powiedziało doświadczenie,

- To bezsensowne - powiedziała duma,

- Mimo wszystko spróbuj - powiedziało serce.

Komentuj

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.