
Zanim zaczniesz latać,
musisz wyhodować sobie skrzydła…
Ten post jest pierwszym z cyklu postów na temat rozpoczynania odchudzania. Przez następne tygodnie będę wam systematycznie przybliżał moje spojrzenie na to jak zacząć odchudzanie tak, aby miało ono jak największe szanse powodzenia. Zaczynamy od nastawienia.
Jak podejrzewam, możecie być lekko zawiedzeni, że to właśnie ten element stawiam na pierwszym miejscu. Według mnie jednak, odchudzanie zaczyna się od odpowiedniego nastawienia. Na początku nie mamy przecież nic innego.
Jakie nastawienie powinniśmy więc w sobie wyrobić, aby pomogło nam w odchudzaniu?
Cierpliwość – odchudzanie to niekończąca się droga, ale piękna…
Wiele osób chcących się odchudzać, chce to zrobić jak najszybciej – dziś! Najlepiej dziś!
Jeżeli jednak chcemy się odchudzać, będziemy musieli uzbroić się w cierpliwość. Odchudzanie to nie punkt. Nie da się powiedzieć – chcę ważyć x kilogramów i tararamm… ważyć tyle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Odchudzanie przypomina bardziej drogę bez końca. Gdy raz zaczniesz się odchudzać, nie kończysz już nigdy. Wybierając się w podróż ku szczupłej sylwetce, uzbrój się więc w cierpliwość. Odchudzanie trwa wiele miesięcy. Szczególnie z początku więc nie cel jest ważny ale droga.
Jednak głowa do góry. Według mnie odchudzanie jest jedną z piękniejszych dróg. Ja odkąd zacząłem chudnąć, czuję się wspaniale. Jestem weselszy, mam więcej energii i czuję się o wiele zdrowszy i przystojniejszy. Mam też więcej pewności siebie i ogólnego dobrego samopoczucia. Nie będziecie musieli czekać na idealną wagę, żeby to poczuć. Wystarczy kilka pierwszych kilogramów i już robi się świetnie. Uczucie, że zaczynasz panować nad swoim ciałem jest naprawdę wspaniałe, a to że przed Tobą kolejne sukcesy naprawdę potrafi dodać skrzydeł.
Nastawienie na zmiany
Jeżeli masz nadwagę, znaczy to że Twój dotychczasowy tryb życia i odżywiania zupełnie nie zdał egzaminu – no chyba że jesteś świeżo upieczoną mamą, która próbuje zgubić kilogramy zebrane podczas ciąży. Jeżeli nie jesteś mamą i chcesz schudnąć na poważnie i na długo, musisz zmienić bardzo wiele w swoim sposobie odżywiania a być może i trybie życia oraz sprawić by te zmiany pozostały z Tobą na zawsze.
Może się okazać, że zmienić musisz naprawdę sporo:
- co jesz
- kiedy jesz
- ile jesz
- ile śpisz
- co pijesz
- jak jesz
- ile ćwiczysz
- jak często ćwiczysz
- jak ćwiczysz
Gdy naprawdę chcesz się odchudzać na poważnie, okazuje sie, że odchudzanie zaczyna wpływać na prawie każdy aspekt Twojego życia. Nie da się schudnąć z doskoku, gdzieś w przerwach na inne zajęcia. Trzeba dostosować swój cały Tryb życia do nowych zdrowszych zasad. Czasem może to być naprawdę sporo zachodu.
Przygotowanie na przeszkody
Oj będą przeszkody. Mnóstwo przeszkód: wydarzenia, obiady, gorsze dni, smutki, radości, imprezy, alkohol, koleżanki, koledzy, presja otoczenia, niezręczne momenty, kłopoty z organizacją itp. Setki sytuacji w których będzie nachodzić Cię ochota na lekkie przymknięcie oka na dietę, podjedzenie lub pójście na łatwiznę.
Pamiętaj jednak, że gdy wstąpisz na drogę odchudzania,nie powinno być powrotu. Żaden powód nie jest wystarczająco dobry, żeby zapomnieć o swojej nowej drodze. Jednym z Twoich zadań będzie radzenie sobie z różnymi przeszkodami.
Nastawienie na naukę
Chyba, że jesteś dietetykiem, ale wtedy po co Ci mój blog?
Ale na serio – aby odchudzać się skutecznie, trzeba naprawdę dość sporo wiedzieć. Co jeść a czego nie, kiedy jeść, ile jeść, jak jeść, ile i jak ćwiczyć i jak często, jakie potrawy co w sobie zawierają itp. Trzeba sporo wiedzy aby odchudzanie szło łatwo.
Trzeba się też uczyć siebie – każdy z nas jest inny i każdy inaczej reaguje podczas odchudzania. Ja przekazuję wam powoli wszystko co wiem o odchudzaniu, ale nie jestem w stanie nauczyć nikogo o nim samym. Podczas odchudzania zauważysz rożne swoje reakcje i zachowania oraz to jak Twój organizm reaguje na różne diety. Musisz nauczyc się siebie – inaczej nici z odchudzania.
Jak możecie zauważyć po archiwum mojego bloga, ja rozpocząłem próby odchudzania już w październiku 2007. Jednak w październiku zupełnie nie byłem gotowy. Bardzo brakowało mi wiedzy. Szamotałem się chwytając się skrawków informacji, które znaleźć można w telewizji i gazetach. Końcówkę 2007 roku poświęciłem więc na edukację, dzięki której w styczniu dziarsko rozpocząłem marsz ku szczupłej sylwetce w styczniu 2008.
Nauka jest podczas odchudzania bardzo ważna.
Nastawienie na sukces
Jak wszędzie, tak i w odchudzaniu, jeśli nie wierzysz że się uda – to się nie uda. Uwierz więc w siebie. Ja mogłem to i Ty możesz. Koniec końców to nie fizyka kwantowa, tylko zwykłe odchudzanie, które nie jest aż tak trudne. A Ty przecież potrafisz osiągnąć sukces jeśli się postarasz. Zbuduj w sobie siłę i wiarę i pewność, że już niedługo wstąpisz na drogę, która niechybnie doprowadzi Cię do szczupłej sylwetki. To już tuż tuż i będziesz coraz lepiej wyglądać i się czuć. Ale to będzie czad! Spodnie zaczną zwisać, koszulki będą za szerokie itd. Będziesz wystawiać się na plaży z radością… Tak! Już niedługo! Uda się! Zrobisz to bez problemu!
Radość
Ciesz się – w końcu zaczynasz realizować jedno ze swoich marzeń – naprawdę, na serio zabierasz się za odchudzanie. Już niedługo będziesz patrzeć na wagę i widzieć znikające kilogramy. Ciesz się już teraz. Nie musisz czekać aż schudniesz ileś-tam kilo. Radość nie przeszkadza w odchudzaniu, a wręcz daje dodatkową siłę. Ciesz się więc i gotuj na wspaniałe dni, które już nadchodzą.
Rozwijaj w sobie dobre nastawienie, które pomoże Ci na w początkowych etapach i uczyni z odchudzania raczej wesolą przygodę niż wysiłek.
To tyle w ramach nastawienia. Następny post – planowanie – to już będzie poważna praca nad odchudzaniem.
Pozdrawiam was,
Krzyś – samozwańczy psycholog
Jeśli podobał Ci się ten post, podziel się nim na Wykop, Delicious albo na Flakerze. Będę wdzięczny :)
Wykop! Wrzuć na Flakera Dodaj do Delicious

26 kwietnia 2008 o 10:40
ah cudowny post…wraz z nim łatwiej będzie mi sie odchudzać mam nadzieje że innym tez pomoże….wielkie dzięki ;]
11 czerwca 2008 o 19:17
Aż miło się czyta a jeszcze bardziej daje dużo do myślenia jak wiele się nauczyłeś i że chcesz tym dzielić się z innymi…
12 czerwca 2008 o 16:48
jestm pod wrazeniem
serio
zgadzam sie z tym wsyztkim co napisałes:)
28 lipca 2008 o 20:27
Az milo sie czyta:)
14 sierpnia 2008 o 18:09
Dzięki, czuje że po tym co przeczytałam będzie mi łatwiej.
17 października 2008 o 01:54
Tak, ja też się zgadzam. Wiele dobrych rad tutaj jest…:),
które naprawdę mogą bardzo pomóc. Życzę sukcesów tym, którzy zaczynają dietę:)Wierzysz?-To się uda:) Nie ma innej opcji. Wkońcu wiara czyni cuda, nie?:) To trzeba wierzyć, że się uda. Gorąco pozdrawiam. Na wielki +
30 grudnia 2008 o 15:49
Powiem Ci tak…. Jestes BOGIEM ! wlasnie takiego czegos szukalem. Wciagu roku moze (1,5) przytylem okolo 20 kilo i jest teraz zemna 116 zbednych kilogramow…. (fu*k) ale… naprawde czytajac twoj blog uwierzylem w siebie naprawde czuje ze dam rade sie zabrac za siebie. Brak ruchu zla dieta wygodnictwo (zakupy w zabce ok. 200 metrow autem) to wszytsko zepchnolo mie w strone tego jaki jestem teraz ale dam rade mysle a takie bloki i takie podejscie ludzi jest dlamnie czyms super.
szacunek mistrzu
2 lutego 2009 o 16:03
Bardzo fajny blog ja ze swojego doświadczenia powiem, że bardzo ważne jest nastawienie poza tym ja zaczałem się więcej ruszać i brałem tabletki zmniajszajace ilośc wchłanianych tłuszczów formoline i udało mi sie schudnąć wiadomo że nie jest to proces natychmiastowy ale dzięki ruchowi i tym tabletkom ważę tyle ile chcę a nie tyle ile mważyłem.
20 lutego 2009 o 13:20
Co ja mam zrobic jezeli pracuje w restauracji a moj grafik zmienia sie co tydzien jak sobie z tym poradzic i pracuje 12 h na dobe
9 marca 2009 o 21:33
suuuper-popieram wszystko
po prostu juz za mna pierwszy trening ii tak jak juz powiedziałes w tekstcie powyzej czuje sie radosc: he jaka ja jestm teraz szczesliwa wg z wszystkiego sie ciesze ehhhh:)
oby było tak zawsze
Dziekuje;***************
13 marca 2009 o 12:03
Dietetyką interesuję się już od ładnych kilku lat odkąd udało mi się schudnąć ponad 10 kg.Po przerwie odchudzam się nadal i poraz kolejny sukcesywnie. Mam dość spore doświadczenie i różne wzloty i upadki i w pełni podpisuję się pod tym,co napisał autor tekstu.
Należy wierzyć w to że się uda.Nie czekać na efekty – niech one bedą skutkiem ubocznym zdrowego stylu życia. Ponad to warto też wzmacniać efekty POZYTYWNYMI afirmacjami czyli podkreślać to co w nas dobre ,pozytywne. Wplynie to na nasze ogólne samopoczucie, bedziemy mieli jeszcze więcej motywacji by byc dla siebie DOBRYMI ,wzrośnie nasza samoocena i bedzie nam sie wszystkiego chcialo. To rozciaga sie na rozne plaszczyzny naszego zycia. I uwierzcie mi warto ZADBAC O SIEBIE zycie zmienia sie wowczas o 180 stopni. Nie chodzi o to,aby schudnac i miec super mega sylwetke,ale zeby DZIALAC i robic cos dobrego dla siebie,co zaowocuje w przyszlosci:)
31 marca 2009 o 15:14
kochani moi,ja tez jestem pod wrazeniem artykulu!!!pomozcie ja dopiero zaczynam myslec o diecie,mam sporo do zrzucenia(30 kilo)ale do tej pory bylam zbyt leniwa a o cwiczeniach slyszec nie chcialam,czy dam rade??
13 kwietnia 2009 o 19:23
ja jestem na diecie od 14 kwietnia !!!czyli jutra chce zeby mi sie udalo mam 14 lat i warze 83kg ok 175 cm to straszne !!!powiedzcie co o tym sadzicie prosze
15 kwietnia 2009 o 15:53
przenioslam na od 15 kwietnia
27 maja 2009 o 20:22
warze 54kg mam 150 cm i 11lat nie czyjesie dobrze z mojom wagom wienc postanowiłam że sie zaczne ogchudzać
27 maja 2009 o 23:28
Omów to najlepiej z rodzicami
1 czerwca 2009 o 13:20
Cześć wszystkim!
Chciałabym schudnąć jednak nie wiem jak to zrobić. Szczerze mówiąc mam słabą wolę i nigdy nie mogę dojśc do swojej wymarzonej wagi 62 kg, gdy schudnę parę kilo to nie mogę jej utrzymać, gdyż często ulegam pokusom jedzenia , wszczególności nocą przez cały dzień ,mogę nie jeść ale na wieczór chwyta mnie głód i apetyt że strasznie się opycham czasami tak mocno że jest mi nie dobrze.Doradżcie mi jakieś sposoby lub dietę która pomogła by mi schudnąć z 70 kg do 62 kg. Czekam na pomoc.
Mam 24 lata , 175 cm wzrostu, a waże 70 kg. Moja waga non stop skaczę raz 68 innym razem 69 nieraz 71 kg zdarzy się mi ważyć
1 czerwca 2009 o 20:35
Dorota,
Przede wszystkim to nie można nie jeść przez cały dzień bo na pewno będziesz wieczorem głodna. Przeczytaj moje posty w prawym menu i postępuj zgodnie z zaleceniami – jedz regularnie i zdrowo, a do tego uprawiaj sport.
Pozdrawiam
16 czerwca 2009 o 12:25
15.06.2009 – po zapoznaniu się z niniejszą stroną – ruszyłem z odchudzaniem.
180 cm, 111,4 kg ” na górce”.
Zobaczymy, ile przez wakacje zjadę w dół
Pozdrawiam wszystkich „gubiących”…
17 czerwca 2009 o 09:16
Od 15 zmienilam tryb życia… Nie nazywam tego dietą czy odchudzaniem bo to kojarzy sie z wyrzeczeniami… Poprostu zaczełam sie lepiej odżywiać, zajrzałam do ogródka a tam same pyszności:D Blog jest naprawde swietny. Odezwe sie;)
17 czerwca 2009 o 15:27
Do SAJMONA:
Witaj!
Ja ruszyłam z odchudzaniem 15 maja i po miesiącu są już spore efekty mojej pracy.
POWODZENIA!
21 czerwca 2009 o 11:08
21.06.2009
180cm, 109,6 kg.
Postęp = 1,8kg w dół.
Podobno przez pierwsze tygodnie traci się więcej masy, bo człowiek pozbywa się nadmiaru zmagazynowanej wody, ale już ten nieznaczny ubytek spowodował moje lepsze samopoczucie…
25 czerwca 2009 o 19:09
Wspaniała strona! Bardzo mi pomogła od 22.04.09 do dzisiaj 25.06 schudłam 6,5 kg baz biegania i codziennych ćwiczeń,tylko spacery i rower od czasu do czasu .KONSEKWENCJA i tabela indeksu glikemicznego , a przede wszystkim ostatni posiłek 18-19 a potem jarzyny surowe „skrzynkami”.Trzymam kciuki za wszystkich , a szczególnie za Emilkę i WIEM , że można chudnąć bez cierpienia.
29 czerwca 2009 o 09:33
29.06.2009
180 cm, 107,7kg.
Postęp od początku – 3,7 kg
30 czerwca 2009 o 12:57
Cieszę się, ze tu trafiłam. Ja właśnie jestem w trakcie przygotowań do odchudzania.Od pierwszego lipca zaczynam, od jutra,jutra i nie wiem co będzie. Najważniejsze, że jestem pozytywnie nastawiona. Pozdrawiam
9 lipca 2009 o 22:14
Wow! Czytając ten artykuł aż ciarki mnie przechodziły ! Świetnie napisany! Mam 160 cm i 1 czerwca ważyłam 72 kg ;( Rok temu urodziłam dziecko i właśnie przestałam je karmić piersią. Obecnie ważę 66,6 kg
czyli 5,4 kg w 39 dni
Staram się zdrowo odżywiać, nie jem po 18, piję wodę niegazowaną,nie jem słodyczy (chrom mi pomaga), piję ziołowe herbatki, prawie codziennie jeżdżę na rowerze, ćwiczę brzuszki i od 2 dni skaczę na skakance. Tak jak autor napisał łapię skrawki różnych informacji co zrobić żeby zrzucić zbędny balast ale zdaję sobie sprawę , że powinnam się jeszcze podszkolić…Właśnie to sobie uświadomiłam tak tak.
;);)
Z efektów się cieszę, tym bardziej, że już kilka osób zauważyło, że powoli wracam do formy sprzed kilku lat.
Pozdrawiam autora i resztę „gubiących”
30 lipca 2009 o 14:24
Cześć Krzysiu !
fajnie
Super stronka, musze przyznać, że jest naprawde motywująca, b. często tu wchodze, żeby dowiedzieć sie więcej, gdyż bardzo inspirują mnie Twoje posty, (w szczególności te o bieganiu). od ponad dwóch lat uprawiam bieganie, a jeśli nie mam czasu na bieganie, to minimum godzinny spacer dziennie, wiem jak dużo to daje, jestem w stanie biegać ok godziny bez przerwy, a inni juz po 10 minutach dostają zadyszki
5 sierpnia 2009 o 13:06
05.08.2009
180 cm, 105,1kg
Jestem w niebie – ciągnę dalej !!
Pozdrowienia dla wszystkich cisnących nadwyżki !!
12 sierpnia 2009 o 22:48
moge spruboowac czemu nie ale z motywacja u mnie nie najlepiej ale bede sie starac dzieki za rady
24 sierpnia 2009 o 17:34
Hej. Bardzo mi się podobał ten tekst:)
Mam pytanie. Czy jak schudne to zmniejszą mi sie piersi? Bo nie chce,akceptuje je takie jakie sa:) i ładnie to wygląda jak ma się dekold;) Prosze odpisz mi na meila;)
26 października 2009 o 15:45
Ja waze 51 kilo i mam 163 cm wzrostu…
Czy to za duzo ?
3 marca 2010 o 20:33
Krzyś!
Świetna stronka i super porady:)Pozdrawiam
6 kwietnia 2010 o 13:15
Super…bardzomi sie podoba.
12 kwietnia 2010 o 19:59
cześć
chylę czola przed autorem ,wspanialy wymowny i poruszający tekst wiele dał mi do zrozumienia no może teraz się uda…?waże 103,5 kg,ile to ja stron internet.przeczytałam ile diet skopiowałam(rzadko zastosowała)ile to ja wiem o kaloriach,mam mini siłownie w domu(na ktorej w zeszłym roku0 2 mies cwiczyłam i schudłam 7 kg i nie wróciły przez 8 miesiecy ale było fajnie)a teraz stoją i rdzewieją bo mi się niechce cwiczyć a teraz planujemy z męzem 2 dziecko a ja wyglądam jak zwierzatko u chlewie u mojego taty..(ale jest kochane przez niego jak ja pzrez swojego meza..) wiem że muszę schudną bo w ciązy przytyję i będe wyglądac jak monstrum a zdrowie dzidziusia….
lubie owoce warzywa nie jem tlustych potraw bo nie lubie …ale lubie ciasta które pieke ,sery i jogurty ktore doprowadzaja mnie do takiego stanu jaki jest teraz…klamie sama przed soba ze to przecież owoc (ok40/50 kcal) ale jak zjem ich 5 zaraz po obiedzie to kalori jest wiecej nie umie poradzic sobie jeśli mam troche wolnego czasu to kombinuję żeby coś zjesc(teraz sie ucze wiec siedze w domu i na spacery nie wychodzę i tak od 3 lat)a 7 lat temu bylam taka fajna..
widzicie to w połowie ja… siedze i gledze i zamiast coś zrobić
mój mózg(a nie żołądek )mną rządzi robie co mi karze…
pomóżcie potrzebuje pomocy nie chce dłużej tak robić i wyglądać…
9
9
13 kwietnia 2010 o 21:01
Bozenko… a wiesz ja w ciazy w 7 miesiacu wazylam 118 kg, potem nie bylo sensu juz sie wazyc… tyle, ze ja nie widzialam sie jako wielkiej maciory… ot kilka kg za duzo… core urodzilam w 2008 roku… po ciazy spadlo do jakis 108, a do mnie zaczynalo docierac ze duzo za duzo.. zawsze mialam jakies wymowki… tlumaczenie, ze to napewno przez tarczyce itd, itp. dlugo walczylam ze soba zeby sie zmusic… i wlasnie… diety cud… o sciane rozbic… w maju 2009 roku „wzielam sie” za siebie, ale jakos tak nie szczegolnie chociaz efekt byl taki, ze juz w pazdzierniku wazylam 88kg…pozniej to jakos mi sie nie za bardzo chcialo i znow szukalam jakis wytlumaczen i znalazlam jedno… jestem leniwa i tyle.. w miedzy czasie znalazlam te strone… przeczytalam jedno zdanie.. „odchudzanie moze byc piekne” i wiesz tak w sobie te mysl pielegnuje, ze waze 81 kg;))) pojechalam w rodzinne strony, tam ze laska jestem i nawwet tesciowa przestala mnie lubic bo mniej od niej waze;D
musisz te chec walki ze soba wypracowac, a ta strona naparwde Ci w tym pomoze… nie ma tu diet cud… jest walka…
ja to sobie powiedzialam, ze wole chodzic glodna niz byc nieszczesliwa grubaska.i wcale nei chodze glodna…
wiem, ze i Ty mozesz…dla mnie to nie koniec bitwy, wiem ze jeszcze musze hmm ba… chce
nie rozstawaj sie z ta strona, naprawde sa tu cenne wskaowki… mnie nawet nei zniechecilo ze przeciez musze teraz gotowac na 3 garnuszki… dla siebie, dla meza i coreczki… ha… jem z corka hehehe
Bozenko, zacznij od poczatku…
13 kwietnia 2010 o 21:22
Dziewczyny trzymam za Was kciuki ja ciagle miałam problem wagowy i nadal mam teraz zaczęłma jeśc zdrowo i trzymam sie od ponad miesiąca nie jem chleba, nie smażę, jem duszone warzywa, mięsko z indyka, i leci dobrze
14 kwietnia 2010 o 13:41
dziekuje ci pieknie gosiu za dobre slowo
wiem ze pozytywny stosunek do siebie może zdziałac wiele ale jak dobrze myślec o sobie jak tak bylo się wychowane(jestes beznadziejna,nigdy nie uslyszalam pochwały ze strony rodzicow itp.)a leniwość tak to prawda TAK JESTEM LENIWA jesli chodzi o cwiczenia i diete moze zaglądanie na te stronke mi pomoże JUŻ MI TROCHE POMOGŁO…
PS.dziekuje kasiu i gosiu ,niespodziewałam sie ze ktos może mi dobrze życzyć(oprocz mojego męza on zawsze we nie wierzy…TAK BARDZO GO KOCHAM..)
pozdrawiam was dziewczyny i DZIĘKUJĘ
15 kwietnia 2010 o 09:00
Bożenka głowa do góry
jesteś dzielna, dasz rade dla siebie, dla swojego wspaniałego samopoczucia.I wiem to trudne sama sobie to ciągle powtarzam
nawet jak zawale, podnoszę się i znowu do dzieła
Od czasu kiedy biegam szkoda mi zajadać się pączkami, pije wodę ..- dzisiaj na śniadanie kupiłam chlebek wasa i jogurt. Zamieniam jedzenie na mniej tłuste i czekam by poleciało z rozmiaru 44 na 40 ściskam pa Kaśka
16 kwietnia 2010 o 23:18
Bozenko!!!!! dla siebie… nie dla nikogo…
a mezowi przedstaw swoja „rozpacz”, nie umniejszajcie problemu… ja tak zrobilam… caluje mocno i trzymam kciuki!!!
25 maja 2010 o 17:48
Super stronka!!!
))Dziękuje !!!Zaczynam 1 czerwca a mam sporo do zrzucenia-ważę 81 kg przy wzroście 155 ;(
Wkońcu ktoś pomógł mi odnaleźć w sobie motywację do odchudzania
7 czerwca 2010 o 08:52
Witam wszystkich.
Mój pierwszy post był z 15.06.2009 i opiewał na 111 kg.
Po roku mogę powiedzieć, że jestem lżejszy o całe 12 kg !!
13 czerwca 2010 o 20:36
Witam, bardzo, bardzo się cieszę, że znalazłam ten blog. Pozwoliłam wydrukować sobie niektóre rzeczy, aby mieć je przy sobie w chwilach zwątpienia. Dzisiaj – po raz kolejny – zaczynam walkę ze swoimi słabościami i 24 kg nadwagi. Mam nadzieję, że tym razem mi się uda i to dzięki temu blogowi, DZIĘKI TOBIE KRZYSIU! Bo nic tak nie motywuje, jak czyjś realny sukces!
1 lipca 2010 o 19:47
Witam wszystkich,a zwlaszcza autora blogu:) jestes wielki,za to jak potrafisz motywowac ludzi.Moim najwiekszym problemem jest odstajacy brzuch,ogolnie figura jest ok,ale ten bebech masakra!! mam nadzieje,ze czytajac tego bloga nabiore sily i motywacji,zeby cos z tym zrobic,bo sa juz dni gdy popadam w depresje i ginie mi radosc zycia…
3 lipca 2010 o 15:59
Witam.
Od jakiegos czasu jestem na diecie i tez sama dla siebie jestem „dietetykiem” heh dzis mam akurat jakis mega dolujacy dzien o 14 jak codzien zjadlam obiadek i mam ochote sie nazrec … Postanowilam wiec poszukac jakis stronek w necie aby nie myslec o tej lodowce …no i trafilam na twoja od razu nastawienie mi sie zmienilo
Nie warto marnowac tego wysilku ktory juz przeszlam … moja wyjsciowa waga to 66,8 aktualnie waze : 61,4 nie moge tego schrzanic ech zycze wszystkim powodzenia i za mnie tez kciuki trzymajcie :*.
10 lipca 2010 o 13:54
Naprawde się ciesze, że jest taki ktoś jak ty, który(z tego co napisałeś wynika)schudł i chce pomóc innym.Bardzo ci dziękuje …
10 sierpnia 2010 o 14:41
Naprawdę jesteś niesamowity i nawet nie wiesz jak wiele robisz dobrego!!! Masz talent człowieku,dzięki!
28 sierpnia 2010 o 20:59
Witm.
Dzięki tej stronie po raz pierwszy w życiu udało mi się dokonać niemożliwyej rzeczy !! Zrzuciłam 10 kg!! Najważniejsze i kluczowe dla mnie było: wiara, że się da!! oraz chyba notatnik odchdzania.
Dzięki temu drugiemu wiedziałam, że jak się załamę i zjem np. 3 okienka czekolady to nie wszystko jest jeszcze stracone.
Dzięki.