Jak rozpocząć odchudzanie cz.4 – Jak wytrzymać na diecie
W końcu, po oczekiwaniu, planowaniu i przygotowaniach, przychodzi Twój dzień startu. Odchudzanie rozpoczęte.
Co zrobić teraz? Czego się spodziewać? Jak sobie z Tym radzić? Na te i inne pytania spróbuję odpowiedzieć w dzisiejszym poście, ostatnim już w cyklu “Jak rozpocząć odchudzanie”.
Jako że rzeczy, które mógłbym tu napisać są setki, a pewnie i tak nie poruszyłbym wielu sytuacji i problemów, napiszę tego posta z dość dużego dystansu, skupiając się raczej na przedstawieniu nastawienia podczas odchudzania niż na rozwiązywaniu konkretnych sytuacji.
Jak wytrzymać na diecie
Na samym początku
Początki diety są niezwykle trudne. Z jednej strony odczuwasz radość, że zaczynasz i bucha z Ciebie optymizm, z drugiej jednak strony początki to moment, w którym można zrobić masę błędów.
Pielęgnuj przesadną dokładność
Początki są ważne z punktu widzenia wyrobienia dobrych nawyków. Wtedy właśnie najbardziej przydają się wszystkie narzędzia takie jak notes i waga kuchenna. Na początku trzeba się wręcz pedantycznie trzymać swojego planu:
- Liczyć i ważyć wszystko dokładnie i od razu zapisywać
- Nie opuszczać żadnych posiłków
- Nie przekraczać ilości kalorii za nic w świecie
- Pedantycznie pilnować rozłożenia posiłków w ciągu dnia (noś ze sobą plecak z prowiantem na cały dzień jeśli musisz)
Pierwsze tygodnie są bardzo ważne. Po pierwsze – w ich trakcie chudnie się najbardziej, a po drugie – to one decydują o tym, czy uwierzymy że może się nam w końcu udać czy nie. Jeśli zawalisz początek diety, bardzo szybko w ogóle z niej zrezygnujesz, a jeśli uda Ci się w pierwszych tygodniach znacząco schudnąć – będziesz skakać z radości i zyskasz siłę do dalszej pracy.
Spokój
Gdy obudzisz się rano pierwszego dnia odchudzania, po przygotowaniach, planowaniu i oczekiwaniu, możesz odbierać ten dzień jako pewnego rodzaju święto. “Ale ekstra! W końcu zaczynam, dzisiaj już, ale super! W końcu coś się dzieje. Taram taram..”. Jeżeli tak czujesz to świetnie – to znaczy, że masz doskonałe nastawienie i dużo energii.
Pamiętaj jednak, że oprócz zmiany diety i rozpoczęcia ćwiczeń, nic się nie zmieni przez ładnych parę dni. Nie schudniesz z dnia na dzień – nie ma więc sensu ważyć się wieczorem pierwszego dnia, ani drugiego, ani trzeciego.. ba czwartego też nie ma sensu. Tydzień to minimum, a wiele osób rekomenduje ważenie co 2 tygodnie.
Nie skupiaj się też przesadnie na zastanawianiu się jak czujesz się ze swoją nową dietą – ciągłe myślenie: “czy jestem już głodny, czy jeszcze nie?” może jedynie wywołać niepożądane odpowiedzi. Owszem – pilnuj diety i czasu posiłków, ale poza tym nie myśl o tym za bardzo.
O czym więc myśleć
Myśl sobie jak to super, że w końcu zaczynasz. Myśl, że to rewelacja że tak zdrowo się odżywiasz. Myśl, że to świetnie, że zaczynasz ćwiczyć. Myśl sobie, że może jeszcze nie dziś ani nie jutro, ale za parę miesięcy Twoje ubrania zrobią się lekko za luźne, lub przynajmniej nie będą takie ciasne
Krótko mówiąc nie myśl o szczegółach, ale o ogółach i myśl o nich w kolorowych barwach.
W dłuższej perspektywie
Nie daj się zwieść na manowce w gorszy dzień
W ciągu swojej diety na pewno będziesz mieć gorsze dni. W pracy, w domu, w szkole, wśród znajomych coś będzie nie tak. Każdemu z nasz zdarzają się słabsze chwile – stres, zmęczenie, smutek, żal, samotność, beznadzieja, strach… Każdy z nas zna te uczucia i może się zdarzyć, że przytrafią się one i Tobie (odpukać oczywiście – ja życzę Ci jedynie uśmiechu, radości i miłości).
Niemniej jednak, gdy przyjdzie taki dzień, pokusa żeby porzucić odchudzanie potrafi być ogromna. Możesz unikać jedzenia, albo mieć apetyt na tuczące potrawy.. Każdy z nas reaguje inaczej. Nie poddawaj się jednak!
Jak uczy życie i wszystkie powiedzenia: “Po każdej nocy przychodzi dzień” a “Najciemniej jest zawsze przed wschodem słońca”. Twój dzień też się odmieni.
Wytrzymaj, a przywitasz brzask ze zgrabną sylwetką. Jeśli odpuścisz – stracisz to co udało Ci się osiągnąć.
Jak powiedział Winston Churchill:
Jeśli idziesz przez piekło,
Nie przestawaj iść na przód
Nie daj się zwieść na manowce w lepszy dzień
Człowiek to dziwne zwierzę – jadłby ze smutku i radości. Jeżeli więc dostałeś awans, zdałeś egzamin, jesteś na doskonałym urlopie, lub po prostu masz dobry humor, pamiętaj że jeżeli się objesz – popsujesz sobie samopoczucie. Czujesz się świetnie między innymi dlatego, że pilnujesz diety i chudniesz. Jeżeli to zawalisz, świąteczny nastrój może zniknąć bardzo szybko.
Nie daj się więc zwieść na manowce!
Ciesz się i pilnuj się
Podsumowując, jeżeli jesteś na diecie – ciesz się tym, ale jednocześnie pilnuj się, ponieważ pułapki czyhają wszędzie a nasza natura powoduje, że wpadamy w nie niezwykle chętnie
WYSTARCZY TEGO!
Koniec mojego poradnika o zaczynaniu odchudzania.
POWODZENIA I ŻYCZĘ CI WSPANIAŁYCH SUKCESÓW W ODCHUDZANIU!!!
______________
P.S. Jeżeli uważasz, że powinienem coś dodać, albo chcesz napisać dodatkowy fragment. Napisz do mnie na info @ odchudzamsie.pl
Jeśli podobał Ci się ten post, podziel się nim na Wykop, Delicious albo na Flakerze. Będę wdzięczny :)
Wykop! Wrzuć na Flakera Dodaj do Delicious

19 maja 2008 o 22:16
dzięęęęęęękuje za ten ŚWIETNY poradnik mam nadzieje że pomorze mi w końcu zrzucić te wstrętne 7 kg bo tyle mi brakuje do ideału
)) myślałam że nie ma dla mnie nadziei a jednak to Twój poradnik mi ją dał… schudlam “moim” sposobem odchudzania 16 kg to były niezwykle ciężkie dni ale udało sie jednak wszystkie komplemęty odebrały mi ochote na dalszą walke i osiągnięcie tej wymarzonej wagi… i nagle wszystko sie zawaliło nieweiedzialam jak zaczac… ale teraz już wiem ! i dziekuje baaaaaardzo mam nadzieje ze sie uda
pozdrawiam serdzecznie i jeszcze raz dziekuje :*********
29 maja 2008 o 18:09
witam. czy alkochol źle wpływa na odchu dzanie? czy mogę Cię prosić o podanie kaloryczności piwa i kielonka wódki.
Pozdrawiam
1 czerwca 2008 o 13:10
Krzyś,
już miesiąc się trzymam
(dieta + ćwiczenia) i 5kg w dół
Pozdrawiam,
Piotr
3 czerwca 2008 o 10:32
Wspaniale
Oby tak dalej! Naprawdę ekstra!
6 czerwca 2008 o 00:32
Plan to podstawa
Gratuluje postepow!
Mam pytanie,a propos literatury, z ktorej czerpiesz inspirujace cytaty i powiedzenia
Bede bardzo wdzieczna, jesli zaspokoisz moja ciekawosc.
(haagnee@gamil.com i czekam na reply if that’s ok with u?)
Z gory dziekuje!
Haagnee
6 czerwca 2008 o 00:34
Oh …
Nic prostszego – adres emailowy i nawet zrobilam blad ;p
Mea culpa!
(haagnee@googlemail.com) Got it right this time
6 czerwca 2008 o 10:23
Haagnee,
Nie mam żadnego notesu ani książki z cytatami. Mam głowę, która świetnie pamięta takie dziwne rzeczy i zbiera je przez cały czas.
Szkoda że nie chce tak pamiętać rzeczy bardziej przydatnych.. np. zasad ortografii, dat urodzin bliskich osób, albo że w drodze do domu miałem zrobić zakupy..
6 czerwca 2008 o 10:33
Jacek,
Opinie na temat alkoholu są podzielone. Niby kaloryczny ale ponoć więcej energii zużywa się na jego spalenie, niby alkoholicy są z reguły w miarę szczupli choć piją nieustannie.. Małe ilości wina podobno są zdrowe na trawienie i serce..
Wniosek: Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Dopóki nie przesadzasz powinno być więc ok. Pamiętaj jednak, że po alkoholu często bardzo rośnie apetyt a spada silna wola. Niektórzy mówią wręcz, że to nie alkohol tuczy ale to co się po nim zje
Kaloryczność piwa zależy od gatunku 200-300 kalorii w 0,5 litra.
7 czerwca 2008 o 00:39
…
I ciagle ja uzupelniam…wpadlam na genialny pomysl napisania ksiazki ostatnimi czasy, wiec musze sie ciagle rozwijac, doskonalic, pytac i szukac, i notowac, i notowac…
pt. Warto przeczytac, zajrzec i podzielic sie z tymi ktorych kocham i tymi, ktorych nie znam… ;p Trzeba sie ciagle rozwijac…duchowo tez
A ja notes mam i ksiazke z cytatami tez
Hobby, no coz ;p
A propos glowy – zeby cos zapamietac, trzeba to najpierw gdzies zobaczyc, przeczytac etc. Wiec skoro nie posiadasz notesu, to moze posiadasz spis, oczywiscie zapisany na twardym dysku ;p – if u know what I mean
7 listopada 2008 o 15:46
Super stronka i gratuluję wytrwałości. To wszystko o odchudzaniu to prawda. Sama po urodzeniu pierwszego dziecka (przytyłam 20kg) trzymałam się tych zasad (bo zasady są niezmienne), tzn. utrzymywałam ujemny bilans energetyczny, dużo piłam wody, i ćwiczyłam. Z tym ćwiczeniem różnie było, bo często ćwiczenia musiałam zamienić na spacer z dzieciątkiem moim ukochanym. Ale i to miało swoje dobre strony, zabierałam wówczas dodatkowy prowiant do wózka dla małej i spacerowałyśmy czasem nawet po 5 godzin. Polecam tą metodę wszystkim świerzo upieczonym odchudzającym się mamusiom. Bo wiem z doświadczenia że jak się ma maleństwo to cięzko jest dokładnie wszystko zaplanować, ale tych spacerków i chwil spędzonych z maleństwem nikt Wam potem nie odbierze.A przy okazji można takiego małego szkaraba podczas spaceru całować, przytulać i w międzyczasie zrobić 10 przysiadów, trzy podskoki i parę skrętów tułowia (a że nie wspomnę już o tym że można obrać sobie odpowiednie tempo tego “spacerowania” raz szybkie a raz wolne), a to wszystko właśnie wpływa na nasze samopoczucie i wspomaga odchudzanie.
Teraz znowu zostałam mamą a w ciąży przytyłam 25 kg. Więc znów podjęłam próbę zrzucenia nadmiaru ciała. Obecnie przy wzroście 173cm ważę 70 kg. Skoro raz mi się udało mam nadzieję że uda się znowu. Dam Wam znać. Pozdrawiam wszystkich odchudzających się a szczególnie mamy;)
7 listopada 2008 o 15:54
PS. a’propos tego alkoholu (trochę śmiechem trochę żartem).
Prawdą jest że po alkoholu rośnie apetyt, spada silna wola itd. Ale nie napisałeś Krzysiu że ma się też wtedy większą ochotę np. na hm…kochanie;)…. a to też wpływa na odchudzanie. Pod warunkiem oczywiście że się bardzo nie najesz lub za dużo nie wypijesz, bo wtedy nici z miłości.Pozdrawiam
25 czerwca 2009 o 13:32
proszę napisz mi o co chodzi jestem na diecie 1000 kalorii ważę 80-82kg mam 168cm wzrostu, trzymam się od 3 tygodni, dieta do 1000 kalorii, ćwiczenia codziennie 15minut + brzuszki 150, 3x w tygodniu vacu activ lub thermo active to bieżnia lub steper po 30 minut. Efekty marne… serio może zleciało po 1 cm z brzucha, ud i pupy… na wadze marne 1 kg mniej i do tego się waha, jem mało węgli dużo białka zero słodyczy… chciałabym jakiś efekt w końcu zobaczyc PROSZĘ NAPISZCIE DO MNIE PARĘ SŁÓ BO SIĘ PODDAM choć wiem,że nie mogę….plis plis pliss, Kasia
7 lutego 2010 o 21:54
Świetny artykuł ! Przeczytałam go i zrozumiałam że ważna jest wiara w siebie – bez niej nie uda nam się . Wiele razy próbowałam się odchudzać ale nie – teraz zakładam notes i będę pisać co mam zjeść, kiedy ćwiczyć itp. Choć i tak co do tych ćwiczeń jest opór, po prostu się nie chce ;[ Ale coo tam trzeba w siebie wierzyć !
)