Motywacja w odchudzaniu

Motywacja w odchudzaniu

Długo przygotowywałem się do tego postu. Napisanie o motywacji nie jest proste. Każdy przecież motywuje się w inny sposób oraz istnieje wiele powodów, dla których ludzie decydują się odchudzać. Wymieniając zwyczajne standardy motywacyjne chyba nie spełniłbym niczyich oczekiwań, włącznie ze swoimi. Spróbuję więc zastanowić się nad motywacją w innej perspektywie.

Po co w ogóle potrzebna nam motywacja podczas odchudzania?

Odżywianie

Motywacja żeby jeść właściwie. Jak opisywałem już kilkakrotnie, przy właściwym odchudzaniu (tu zapraszam do kategorii zdrowe odżywianie) nie wolno się głodzić, należy jedynie jeść właściwie. W dzisiejszym rozwiniętym świecie potrzebna jest jednak spora doza motywacji do tego aby jeść zdrowo i dietetycznie. Wymaga to planowania, przygotowywania potraw, zabierania ich ze sobą jeśli idzie się gdzieś gdzie zdrowa żywność nie będzie dostępna. Trzeba wciąż czytać naklejki na produktach i upewniać się, że skład nam odpowiada. Należy przewidywać dzienne rozłożenie posiłków zależnie od własnego harmonogramu. W niektórych sytuacjach trzeba naprawdę kombinować jak znaleźć coś dietetycznego do jedzenia. Motywacja potrzebna jest więc do tego, aby ciągle świadomie wybierać co i kiedy zjemy w ciągu dnia, zamiast impulsywnego jedzenia akurat kiedy poczujemy się głodni.

Motywacja żeby nie jeść. Każdy doświadcza kuszenia wielokrotnie, często nawet kilka razy dziennie:

  • w pracy lub szkole, gdy znajomi kupują sobie wielkie drożdżówki albo zamawiają na lunch wielką, pachnącą pizzę;
  • gdy idziemy na przyjęcie, a na stole stoją chipsy w salaterce albo solone orzeszki;
  • kiedy po ciężkim dniu spotykamy się z kimś w restauracji i w menu zobaczymy de volaille z frytkami, albo golonkę, stek czy inne "smakołyki";
  • gdy patrzymy jak ktoś inny zamawia lody waniliowe z owocami na deser;
  • albo zwyczajnie, gdy podczas oglądania filmu w domu ktoś podgryza paluszki lub wcina kolację;
  • lub w jakimkolwiek innym momencie, gdy doleci do nas zapach czegoś kuszącego i poczujemy jak cieknie nam ślinka.

Wtedy budzi się w nas potwór :) Tak to sobie nazywam - to silne uczucie, wręcz prawie fizyczny przymus, żeby też sobie "dobrze zjeść". Jeżeli to odczuwasz, to już prawie tak jak byś przegrał - jedynym wyjściem jest odwołanie się do swojej motywacji, która pomoże Ci się obronić i wytłumaczyć sobie samemu, że są w Twoim życiu rzeczy ważniejsze niż kotlet.

Ćwiczenie

Motywacja żeby ćwiczyć regularnie. Łatwo jest ćwiczyć w pierwszym tygodniu. Pełni zapału biegniemy na siłownię albo wychodzimy na rower, lub też intensywnie ćwiczymy w domu brzuszki. Pod górkę zaczyna się robić tydzień później, gdy wracamy zmęczeni do domu po ciężkim dniu. Na dworze plucha, humor też nie ten. Brak czasu i pośpiech dają nam się we znaki, a na horyzoncie ważne wydarzenia: sesja, ślub, święta, dzieci idą do szkoły lub inne coś co wymaga przygotowania. Motywacja potrzebna jest nam wtedy do zwalczenia pokusy opuszczenia jednego lub dwóch dni ćwiczeń z myślą, że wrócimy do nich jak tylko będziemy mieli więcej czasu.

Motywacja żeby ćwiczyć wystarczająco. Ten problem dotyczy szczególnie ludzi ćwiczących samemu. Przedstawię to na przykładzie biegania. Masz plan biegania z dystansami i czasem. Wybiegasz z domu i obierasz kierunek, ale tym razem jakoś bez przekonania. Nie wyspałeś się albo trochę więcej zjadłeś i tak jakoś słabo się biegnie. Zamiast dzielnie jak zwykle biec 30 min, już po 10-ciu rozważasz czy może dzisiaj nie odpuścić. Może przebiec trochę mniej. W końcu każdy na Twoim miejscu pewnie by dał spokój po tak wyczerpującym dniu. Motywacja potrzebna jest, żeby nawet w słabszy dzień dać coś z siebie i wykonać założony plan. Gdy bowiem raz odpuścimy, następnym razem przychodzi nam to niezwykle łatwo i w pewnym momencie orientujemy się, że za każdym prawie razem biegniemy tylko 10 minut i w zasadzie nawet nie zdążymy się dobrze zmęczyć, a już jesteśmy z powrotem w domu.

Dwa rodzaje motywacji w odchudzaniu

Gdy przyjrzymy się powyższej liście (nie są to oczywiście wszystkie powody), możemy zauważyć dwa główne trendy:

  • Motywacja potrzebna jest do długofalowego trwania w postanowieniu odchudzania, zdrowego odżywiania i ćwiczenia. Do tego aby codziennie pilnować, żeby jeść co kilka godzin i mieć co jeść, aby planować czas na ćwiczenia i ćwiczyć.
  • Motywacja potrzebna jest w chwilach słabości. Kiedy mamy gorszy dzień i nie chce nam się ćwiczyć, albo kiedy wyjątkowo silnie kusi nas jakaś tucząca potrawa, albo gdy jesteśmy trochę zmęczeni dietą i mamy ochotę "rzucić to wszystko w diabły". Potrzebujemy wtedy motywacji, żeby przejść zwycięsko przez taką próbę i pozostać na właściwej ścieżce.

Nawet na pierwszy rzut oka widać, że oba rodzaje motywacji muszą być bardzo różne. Motywacja długofalowa musi być spokojna, ale nieustanna. Dzięki niej decyzje które podejmujemy co chwilę oraz sposób w jaki przeżywamy każdy dzień, umożliwiają nam odchudzanie. Ta motywacja jest w większości podświadoma. Wiemy dlaczego robimy te wszystkie rzeczy, ale nie skupiamy się specjalnie na powodach - one są w nas. Ten rodzaj motywacji przyrównałbym do spokojnej nieustającej bryzy, która wprawdzie nami nie targa, ale dmucha w nasze żagle kierując nas we właściwym kierunku.

Motywacja chwilowa, z kolei, musi być silna. Ta motywacja to zestaw bodźców, które są wystarczająco intensywne, aby przebić się przez nasze nagłe słabości i zachcianki. Motywację tą wykorzystujemy, gdy zachcianki stają się tak silne, że zagłuszają naszą "bryzę" i zaczynają spychać nas na manowce. Motywacja ta ma działać jak hamulec i zimny prysznic, który wyrywa nas z chwilowego ogłupienia, którego potem byśmy żałowali i sprowadza z powrotem na właściwą drogę, na której wystarcza nam nasza "bryza".

Źródła motywacji

Aby osiągnąć sukces w odchudzaniu i utrzymać zgrabną sylwetkę trzeba tworzyć dwa powyższe rodzaje motywacji. Wydaje mi się też, że warto je tworzyć świadomie. Motywacja tworzona nieświadomie jest często zbyt mocno skoncentrowana na jednym rodzaju - głównie motywacji chwilowej, której silnych bodźców nie da sie utrzymywać przez długie okresy. Dlatego wielu z nas po początkowym zapale i kilku tygodniach wraca znów do starych nawyków, przez które stajemy się coraz ciężsi.

Źródło obu rodzajów motywacji w zasadzie jest takie samo. Są to powody, dla których się odchudzamy - każdy z nas ma swoje i powinien wykorzystywać je jak najlepiej. To raczej sposób ich podania powoduje, że przyczyniają sie one do budowania motywacji długofalowej, lub tworzą i wzmacniają bodźce motywacji chwilowej. Poniżej znajdziecie moją interpretację tworzenia motywacji długo- i krótkofalowej.

Motywacja długofalowa - nasze nowe wartości

Budując motywacje długofalową, musimy stworzyć sobie cały system przekonań i nowych wartości, który pozostanie z nami na zawsze. Dzięki tym wartościom właśnie, długo po procesie odchudzania wciąż będziemy podejmować właściwe decyzje żywieniowe i pozostaniemy szczupłymi. To właśnie dzięki naszym wartościom siedząc w restauracji wybierzemy dietetyczne danie i zrobimy to z radością, nie myśląc nawet o frytkach, nie będziemy też czuć żalu, że gdy inni jedzą lody my popijamy wodę, a ślinka nawet nam nie pocieknie na widok tych lodów.

Budowanie motywacji długofalowej to proces długotrwały. Zaczyna się on w pierwszym dniu odchudzania i trwa przez cały czas. Z każdym zrzuconym kilogramem, z każdym dniem w którym zauważamy, że czujemy sie lżejsi i weselsi, wzmacniamy swoją długofalowa motywację - nasza podświadomość uczy się, że zdrowe pożywienie i ćwiczenia dają nam radość oraz poczucie wewnętrznego spokoju spowodowane tym, że po raz kolejny dokonaliśmy właściwego wyboru. W tym czasie powstają w nas nowe wartości, które stają się częścią nas. Zaczynamy wybierać zdrowe pokarmy nie tylko dlatego, aby schudnąć, ale dlatego, że wewnętrznie czujemy się z tym dobrze, sięgając natomiast po batonik wywołujemy wewnętrzny konflikt.

Nie ma chyba prostej recepty na budowanie tej kluczowej, najważniejszej motywacji na całe życie, którą powinienem nazywać wartościami. Jest natomiast kilka sposobów na przyspieszenie gruntowania się nowych wartości:

  • Świadome myślenie i utrwalanie. Warto raz na jakiś czas zastanowić się dlaczego wybieranie zdrowej żywności ma sens, dlaczego aktywność fizyczna ma sens, dlaczego warto się starać aby utrzymać właściwą wagę. Niby każdy to wie, ale jeżeli raz na kilka dni poświęcisz parę minut, żeby odświeżyć sobie te stare prawdy to nabiorą one nowego blasku i będą wspierały Cię znacznie bardziej.
  • Nauka. Jeżeli szukasz informacji, czytasz i uczysz się o sposobach na zdrowe życie, jedzenie, ćwiczenia i odchudzanie, Twój umysł automatycznie zaczyna przywiązywać do tych rzeczy większą wagę. Poza tym im więcej wiesz, tym łatwiej jest Ci podejmować właściwe decyzje i tym więcej faktów Cię wspiera. Na przykład, jeżeli wiesz że frytki odkładają sie w boczkach, może Ci to wystarczyć żeby ich nie jeść, ale jeśli dodatkowo wiesz że często są smażone w oleju zawierającym tłuszcze w formie trans, które powodują podwyższenie cholesterolu, zwiększając ryzyko chorób układu krwionośnego i serca oraz obciążają wątrobę - Twoja motywacja staje się silniejsza. Tak samo, jeżeli wiesz że ćwiczenia nie tylko odchudzają, ale również poprawiają krążenie, wzmacniają serce, wydłużają życie i poprawiają sprawność umysłową, o wiele chętniej wybierzesz się na siłownię.
  • Wizualizacja. To bardziej psychologiczna metoda, podczas której wyobrażam sobie siebie jako osobę szczupłą, zdrową i wesołą, która cieszy się życiem w różnych sytuacjach między innymi dlatego, że jest szczupła. Na przykład: Ja znacznie starszy, na wakacjach w ciepłych krajach, wesoły, siedzę w słońcu jedząc zdrowy obiad z rodziną, a potem cieszymy się bawimy, zwiedzamy, pływamy w morzu - jest super: jestem szczupły, mam energię, czuję się młody i lekki. Chcę być szczupły - życie jest wtedy znacznie piękniejsze. Albo ja młody wesoły, przystojny i szczupły gram w siatkę na plaży. Świetnie się czuję, bo jestem szczupły, opalony itp. Takie obrazy osiadają w podświadomości i pomagają podejmować decyzje, które kierują nas w kierunku szczupłej sylwetki. Oczywiście każdy musi sam stworzyć sobie swoje wizualizacje, które będą mu pomagały kształtować motywację długofalową.

Motywacja krótkofalowa - deska ratunku

Motywacja krótkofalowa jest bardziej namacalna. Budując ją wyliczamy sobie powody dla których się odchudzamy i staramy się je tak skonstruować, aby wywoływały w nas jak najsilniejszą reakcję emocjonalną. Nie myślimy o nich na co dzień, ale odwołujemy do nich w chwilach słabości. Wtedy przypominamy je sobie i dzięki ich silnemu ładunkowi emocjonalnemu jesteśmy w stanie pokonać chwilowe zachcianki.

Tworząc motywację chwilową możemy wypisać sobie co osiągniemy, jeżeli schudniemy, na przykład: lepszy wygląd, zdrowie, pewność siebie itp. i odwoływać się do tej listy wyobrażając sobie jak to będzie, oraz postrzegając batonik albo inną słabość jako przeszkodę w drodze do cudownego celu. Myśl o tym, że jesteś przecież silny psychicznie i takie małe coś nie stanie Ci na drodze.

Najlepszą jednak metodą na pokonanie chwilowych słabości jest wyobrażanie sobie konsekwencji nieschudnięcia. Warto pomyśleć sobie co się stanie jeśli zamiast schudnąć przytyjesz jeszcze parę kilo, albo może kilkadziesiąt kilo? Pomyśl sobie jak będziesz się czuć jeśli za 10 lat będziesz 15kg albo 20kg cięższy. Jeśli nie zboczysz ze złej drogi teraz, to tam właśnie zajdziesz. Gdy kusi Cię więc, aby zjeść czekoladę albo batonika, albo odpuścić ćwiczenia, popatrz na to jak na powrót na drogę tycia i nieszczęścia. Pomyśl ile zdrowia i rozpaczy będzie Cię kosztować życie w otyłości i zadaj sobie pytanie, czy ta chwilowa przyjemność jest tego warta? Bo to niby "tylko ten jeden raz", ale tak naprawdę ten jeden raz to tylko ten pierwszy raz, po którym na pewno będzie następny. Bo gdyby to miałby być tyko jeden raz, to czy naprawdę ma on w ogóle dla Ciebie znaczenie - czy naprawdę musisz zjeść albo naprawdę chcesz przestać ćwiczyć?

Im silniejsze emocje uda Ci się wywołać, tym łatwiej pokonasz swoje słabości i powrócisz na dobrą drogę. Uważaj tylko, bo bodźce chwilowe mają tendencję do słabnięcia, gdy są zbyt często używane. Musisz więc albo je często zmieniać albo najlepiej - rzadko z nich korzystać. Im większe sukcesy będziesz odnosić w odchudzaniu, tym rzadziej potrzebna będzie Ci chwilowa motywacja, a tym silniejsza będzie Twoja motywacja długofalowa oparta między innymi na osiągniętych efektach i wierze w siebie.

Kończę już ten i tak długi post. Przygotowując się do niego zyskałem wiele nowej wiedzy. Ten post jedynie zaznacza bardzo ważny element odchudzania - będę pisał o motywacji jeszcze wielokrotnie i bardziej szczegółowo.

Zapraszam serdecznie i pozdrawiam,

Krzyś.

Komentarze

Portret użytkownika Dominikk

Można nosić ze sobą taką listę motywacyjną ze swoimi motywatorami i w razie potrzeby na nią zekrać. Ja na przykład, gdy bardzo chcę kupić coś słodkiego to najpierw wychodzę ze sklepu, żeby się zastanowić i wtedy zazwyczaj mi przechodzi.

pozdrawiam

Portret użytkownika Agnieszka

Nie ukrywam, że bardzo miło mi się czyta to, co tutaj napisałeś :) Sama intensywnie walczę z zbędnymi kilogramami i nie raz miałam przykrą okazję przekonać się jak to jest, kiedy zabraknie motywacji - zwłaszcza tej chwilowej; dostaję wtedy coś, co ironicznie nazywam "małpim rozumem" - zapominam o wszystkich powodach, jakie skłoniły mnie do rozpoczęcia odchudzania, nie są ważne moje cele, tylko chwilowa przyjemność jedzenia :/ Ale by zapobiec takim sytuacjom ostatnio wzięłam się do przysłowiowej roboty - motywuję się codziennie w jakikolwiek sposób - czy to poprzez oglądanie zdjęć ładnych dziewczyn (która kobieta nie chciałaby wyglądać jak piękne modelki ;), czytanie różnych stron poświęconych odchudzaniu oraz wyobrażanie sobie, że jestem już szczęśliwą posiadaczką szczupłego ciała :) Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim niewyobrażalnej motywacja :*

Portret użytkownika Anonim

motywacja to pytanie ale jak ją zdobyc ijak utrzymac to pytanie jak by odchudzanie bylo proste to gwazdy nie miały by z tym problemu a jesl nie masz kasy to nikt ci nie pomoze

 

Portret użytkownika Aneczka:)

Trafilam tutaj przez przypadek (teoretycznie) i po przeczytaniu tego postu az skacze z radosci,ze tutaj trafilam:) jestem pod wrazeniem przemyslec na ten temat autora tekstu:)

Ja wlasnie sobie uswiadomilam,ze moj problem z tym,ze nie chudne nie jest w tym,ze cos ejst nie tak z moi orgaizmem MIMO ze wszystko PRZECIEZ dobrze robie. Mam motywacje ktora trzyma mnie silnie przez dwa tygodnie po czym jade do domu czy ide na impreze i wybijam sie z rytmu.Teraz czytam duzo na ten temat i wszedzie mam cos,co przypomina mi o tym.Prowadze dziennik w ktorym zapisuje sobie,co robic zeby byc wytewalym czytam Shapea i jakos nie zapominam:) Od dzisiaj cwicze od rana i czuje sie swietnie, ze realizuje wyznaczone przez siebie cele:)

Pozdrawiam i zycze powodzenia wszystkim mniej badz bardziej zmotywowanym:)

Portret użytkownika Agata

NAprawde świetny tekst, a przede wszystkim bardzo pomocny .... dzięki Krzyś :)

Portret użytkownika Ola

Odchudzam się już dwa lata i różnie to bywa, ostatnio schudłam 5kg, chcę jeszcze 2kg, tylko, że "woda sodowa" uderza mi chyba do głowy, gdyż jestem za bardzo podekscytowana tym wynikiem i tym, że wszyscy wokól to zauważyli (ważę obecnie 50kg) no i niestety zaczęłam na nowo sobie podjadać ;(, nie mogę za bardzo wziąć się za siebie od nowa. Dzięki temu postowi przemyślałam kilka rzeczy i myślę, że teraz o wiele łatwiej będzie mi się zmotywować, przy każdej chwili słabości pomyślę o tym co tutaj napisałeś. Dzięki wielkie

Portret użytkownika Michał

Dzięki bardzo autorowi ów posta. Nie dość, że wszystko było idealnie opisane, to w dodatku dało mi to wiele do myślenia i ukazało jak wielka różnica wewnętrzna i zewnętrzna panuje między zdrowym, a "zatrutym" organizmem. Pozdrawiam.

Portret użytkownika magda

cześć musisz mi pomóc !!!! mam13 lat waże 55 kilo i mam 165 m wzrostu pragnę mieć płaski brzuch.czy to o czym piszesz zadziała na mnie

Portret użytkownika Anonim

tobie nie jest potrzebna dieta tylko ćwiczenia n brzuszki

Portret użytkownika Krzyś

Magda, Rzeczy opisywane na moim blogu raczej nie powinny Ci zaszkodzić. Jestem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju dziwnych diet i głodówek. Zdrowe regularne posiłki i dużo ruchu może naprawdę uczynić cuda.

Pamiętaj jednak, że tak jak piszę za każdym razem, większość mojego bloga przeznaczona jest dla osób, które zakończyły okres dojrzewania. Do tego czasu, każdy z nas rozwija się zupełnie wyjątkowo i w swoim tempie. Dlatego też trudno mi powiedzieć jaka waga jest dla Ciebie odpowiednia. Nie pasuje do Ciebie standardowa miara.

Jeżeli uważasz, że powinnaś schudnąć, skontaktuj się z dietetykiem lub lekarzem. Będą oni w stanie doradzić Ci znacznie lepiej niż ja. Ja mogę polecić Ci jedynie zdrowe jedzenie i sport.

Portret użytkownika ania

dzięki za te słowa. Ja ostatnio schudłam 18 kg. Czułam się z tym świetnie w wakacje zakładałam krótkie spódniczki itp. Wróciłam jednak do starych nawyków żywieniowych i już przytyłam 9 kg czyli połowę tego co schudłam. Czuję się żle. Po tym co przeczytałam mam nową motywację i mam nadzieję tę długofalową. Pozdrawiam.

Portret użytkownika Edyta

Nic Pan nie pisze o osobach uzależnionycn od jedzenia . Czy ktoś z Was sam z takiego uzaleznienia wyszedł? Mi niestety nie pomógł nikt, choc przeszłam bardzoooo długa drogę terapeutyczną ( 5 -cioro psychologów) :(

Portret użytkownika Krzyś

Edyto,

Ja niestety nie mam doświadczenia ani wiedzy, żeby Ci pomóc. Mam jednak nadzieję, że Ci się uda.

Pozdrawiam

Portret użytkownika Ola

Z tym potworem to trafione w dziesiątke:) Mój ma wielkie zębiska, bezdenny brzuch, gardło szerokie jak autobus i jest dziki i bardzo silny. Nie umie za bardzo na smyczy chodzić, kolczatka na niego nie działa, kaganiec pęka albo topnieje. Powiesilam na lodówce dwa małe plakaty: kolaże (strach na potwora). Na jednym przykleiłam moja twarz do ciała pięknej atletycznej triatlonistki, na drugim przykleiłam swoja twarz (ucharakteryzowana: podkrąźone oczy, czerwony nos, zielone policzki, ogólna nędza i rozpacz) do jakiejś nieszczęsnej grubaski. Plakaty spełniają nadal funkcje estetyczno-humorystyczną. Grubaska już dawno nie powstrzymuje mnie od nurkowania w lodówce (mimo pogróżek wypisanych na plakacie). Piękna "ja" czasem działa. Fajna metoda to zalewania Głoda ciepłą herbatą. Najlepiej mieć w domu dużo fajnych ziołowych i owcowych herbat, zielonych, puerth i co kto lubi. Moje ulubione to "Yogi Teas" z przyprawami indyjskimi ale nie wiem czy są w Polsce dostępne. Myślę, że jest jakiś sposób na oswojenie potwora, tylko trzeba go lepiej zrozumieć. Nie ma złych potworów, są tylko źli właściciele:)

Portret użytkownika Ola

Czesc,mam na imie Ola.Odchudzam sie od jakis 10lat i to bezskutecznie,3razy udalo mi sie schudnac ale zaraz powrocilam do jeszcze wiekszej masy.Dzieki Krzys za to co napisales,mam nadzieje,ze i mnie to zmotywuje.Dam znac za jakis czas...Pozdrawiam i trzymam za Was wszystkich kciuki!

Portret użytkownika Ola

to trzymajcie kciuki!

Portret użytkownika Emily

Witam Wszystkich:-) ja tez jestem na diecie i narazie daje radę;-) choc jeszcze tego nie zastosowałam to me jutro planuje 1dzien w tygodniu przeznaczyć na słodycze co o tym sądzićie? Prosze o radę =) pozdrawiam

Portret użytkownika Ola

ja mysle,ze nie ma w tym nic zlego,jednak mysle,ze nie wiecej niz jeden batonik wystarczy:)W jaki sposob sie odchudzasz? Mi jest bardzo ciezko:(

Portret użytkownika Otylia

Z pewnoscią łatwiej jest się zmierzyć ze swoją waga,gdy czł. nie jest z tym problemem sam . Dzis nabralam przekonania, że uda mi sie ! Pozdrawia wszystkich i trzymam za Was kciuki!

Portret użytkownika ania

czytam to wszytko...u mnie problem polega na tym,ze nie potrafie zrezygnowac z jedznia po 22,tak koncze prace.Wracam do domu,moj rzoladek sie odzywa...otwieram wielkie wrota lodówki...i zaczynam jesc.Niestey mieszam wszytsko.Przeczytalam mnostwo stron na temat motywacji...Nastepnego dnia czuje sie nie wyspana(wiem,bo sie najadlam na noc),zmeczona...i wsiekla ze nie potrafie sobie odmowic...,dla siebiebie by sie czuc lepiej Probowalam juz wszytkiego...jakies "moje"nagrody....nie dziala...Moze mi ktos pomoc...uwielbiam slodycze...tez bym chciala o zmnienic.

Portret użytkownika Maciej

Aniu

W Twoim przypadku to najprawdopodobniej nie jest problem motywacji, tylko złego rozplanowania posiłków w Ciągu dnia. Nie wiem dokładnie jak wyglądają Twoje godziny pracy, ale jakie by nie były, nie powinnaś doprowadzać do sytuacji, że o 22 jesteś strasznie głodna. Spróbuj porządniejsze posiłki w pracy. Jeśli zjesz w pracy porządniejszy obiad - np. koło 18-19stej, to o 22 wystarczy Ci tylko mała przekąska - trochę sałatki, czy kanapka albo kilka owoców. Wiem że może to nie być takie proste, bo możliwe że będziesz musiała nosić ze sobą obiad do pracy i możesz nie mieć najlepszych warunków, żeby go zjeść, ale to byłoby najlepsze rozwiązanie.

Co do słodyczy, to jeśli zaczniesz się wysypiać, ochota na nie trochę spadnie, ale ta czy inaczej zastanów się czy nie możesz ich wymienić na owoce - słodycze w nadmiarze są niezdrowe.

Portret użytkownika ania

Dziękuje za odp:)Pracuje w godzinach od 18-22,przed wyjsciem z domu zjadam konkretny obiad.Moja praca i sytuacja,w ktorej sie znajduje jest dla mnie stresująca.Niesty pracy nie moge zmienic.Brak motywacji,i odreagowanie na stres...Nie wiem...szukam jakis sposobów...cytatow...postanowien...to nie motywacja do schudniecia...wiem,ze samopoczucie mialbym lepsze, nie mialbym problemow ze spaniem, i z rzoładkiem...czegos mi barkuje...

Portret użytkownika Anna

Jestem pod wrażeniem całego bloga, "odwaliłeś" tu kawał ciężkiej roboty. Bardzo dużo przydatnych wiadomości, będę namawiać znajomych do zaglądania tutaj.

Portret użytkownika ania

Hej!Patrze...czy mi ktos cos napisal...bo sie boje,ze dzis znowu nie bede miala porazke...jak narzie...jest ok.Nie jem sniadan(bo nie miem)ale jem mniej wiecej w rownych porach...zawsze starm sie cos zjesc przed wyjsciem do mojej ukochanej pracy...czasami wydaje mi sie, ze nikt nie ma takiego problemu, ze jestem z tym sama...Chcialabym tylko u miec nad soba zapanowac...pozdrawiam

Portret użytkownika ania

No, i sie znowu zlamalam...jeden wieczor,wytzrymalam...troche stresu i po wszytkim....

Portret użytkownika cannelle

Aniu, z tego co napisałaś wnioskuję, że musisz być bardzo wrażliwą osobą. "otwieram wielkie wrota lodówki…i zaczynam jesc.Niestey mieszam wszytsko." --> ten cytat szczególnie mi się rzucił w oczy, czy słyszałaś kiedyś o jedzeniu kompulsywnym? Może to Ciebie nie dotyczy...ale ja też tak kiedyś myślałam ;) Przejrzyj to forum: http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=191420

pozdrawiam!

Portret użytkownika ania

Dziekuję, jestem pod wrażeniem tego co przeczytałam.Jakbym czytała swoje myśli...Pozdrawiam.

Portret użytkownika Sophie

Moim sposobem na zachowanie wagi jest regularne oglądanie swojej fotografii, kiedy ważyłam 15 kg więcej. Obiecałam sobie,że więcej do tego nie doprowadzę. Gotuję zdrowiej, piję dużo herbat - ziołowych,zielonych i owocowych, staram się ćwiczyć, odstawiłam samochód na parking i gdzie tylko się da chodzę piechotką. Kocham słodycze i dzięki lekturze tego bloga po raz pierwszy świadomie wybrałam, w chwili kryzysu,coś słodkiego - gorzką czekoladę i suszone śliwki. Zaglądam tu codziennie, uczę się nowych rzeczy lub utrwalam stare. Nie potrafię wyrazić jak bardzo pomaga mi ta lektura i jeszcze raz dziękuję autorowi.

Portret użytkownika Ola

Czesc Wszystkim! Nie pisalam 0d 3miesiecy,przez ten czas mialam wzloty i upadki,w rezultacie udalo mi sie schudnac jakies 6kg ale od 1,5 tygodnia znowu wymięklam i jem:(:(Przytylam 3kg.Nie wiem co ze mna nie tak,wiem na pewno,ze gdy sie odchudzam czuje sie o wiele szczesliwsza,jestem z siebie dumna,mam ochote zyc!!!I nagle cos we mnie peka i znowu"jedzieniowy dol".Czy cos ze mna nie tak,moze powinnam udac sie do specjalisty,nie trace nadziei ale chcialabym byc silniejsza i wytrwac w postanowieniach:(POMOCY!Moj cel to schudniecie 16kilogramow!

Portret użytkownika Aneczka

Kochana Olu glowna zasada odchudzania polega na tym aby mniej jesc i wiecej sie ruszac tworzac deficyt tym samym.Innej drogi nie ma. I nalezy pamietac, ze nie ma nic zlego w "upadkach" a kazdy ma chwile slabosci podczas odchudzania i sek w tym aby po takim "upadku" wiecej cwiczyc i mniej zjesc na kolejny posilek i przede wszystkim NIE REZYGNOWAC ze zdrowego trybu zycia!! A czesto jest tak,ze w takich momentach mamy ogromne poczucie winy ,siada nam motywacja,nie wierzymy,ze sie uda bo sie nie trzymamy zalecen.A to nieprawda jeden dzien slabosci i powrot niczego nie zmieni ponad to,ze troche spowolni proces odchudzania z czasem takie "upadki" sa coraz rzadsze bo dalsza motywacja sa efekty ktore juz osiagnelismy a ktore nie chcemy zaprzepascic.Ja tez jak mam ochote ide sobie po ciastka kupuje 150 dag.Zdarza mi sie to raz w tygodniu.Wiem,ze robie to swiadomie i ze swiadomie spowalniam ten proces,ale wiem ze po takim upadku wroce do swojego zdrowego trbu zycia i osiagne swoj cel.Nie mam wyrzutow.Dostarczylam zbedna ilosc kalorii to ja spalam cwiczac. Zreszta uwazam,ze podczas odchudzania nie dieta jest najwazniejsza,podstawa jest ruch,duzo ruchu ktory wykorzytuje dostarczona energie a dieta jest dodatkiem ktory przyspiesza odchudzanie. I wydaje mi sie,ze wszedzie za duzo jest gadania wlasnie o odpowiedniej diecie, a za malo o znaczeniu ruchu, ktorym mozna naprawde wiele zniwelowac.

Zatem Olu wez sie w garsc. Ogranicz tluszcze i wegle. Weglowodany jedz do 14, pozniej same warzywa z jakims chudym mieskiem, a wieczorem cwiczenia aerobowe.I bedzie cacy:)

Portret użytkownika kasiulka

Cześć!Wlaśnie ja dzisiaj tez przesadzilam i..... zjadlam paczke rodzynek w czekoladzie :(teraz starsznie zle sie czuje) Moja motywacja byla bardzo silna i duzo ćwiczylam codziennie po 30 minut a dzisiaj ciach...i paczka poszla!Ostatnie dwa i pol tygodnia codziennie cwicze i jestem na diecie, jem tylko chrupki chlebek z ogorkiem i saladki, musze przyznac, że swietnie sie czuje i mam dużo więcej energii niz na początku!No i wlaśnie mam pytanie biegam ale nie zawsze mam czas a w zamian biegania skacze na skakance i gram raz w tygodniu w tenisa , myslicie ze to cos da i wkońcu zgubie zbedny tłuszczyk? pozdrawiam i trzymam za nas kciuki!

Portret użytkownika przemo

Witam wszystkich, ten blog był dla mnie inspiracją do zmian w moim życiu. Od 1 lutego zacząłem dietę, postanowiłem schudnąć i nabrać formy. Od lat balansuję na granicy nadwagi lecz tej zimy poszedłem extremalnie za daleko. Przy wzroście 191cm doszedłem do 112 kg. Taki stan zanotowałem 15 stycznia tego roku ... smutne być kotletem. Dwa tygodnie szukałem informacji i punku zaczepienia w mojej przyszłej walce. Szczęśliwie udało mi się tutaj dotrzeć. Opisy i porady dodały mi niezłego pałera i chęci do działania. Stan na dzisiaj: tzn. 8 tyg. później - dalej mam 191cm wzrostu, ale ważę już 98kg :) Zaglądam tutaj czasem i troszkę jestem rozczarowany postawą twórcy tego bloga, iż przy takiej wiedzy i poparciu takiej liczby ludzi nie kontynuuje swojego dzieła. Walka z nadwagą jest bardzo trudna, ja mam to szczęście, że moja żona mnie wspiera (ona po prostu stale tak jada). Zmiana nie była tak bolesna jak to sobie wcześniej wyobrażałem, jadam 4 posiłki dziennie zachowując zasadę - jak najmniej węglowodanów i tłuszczy. Potrawy z parowara, czasami coś z grilla. Dobieram potrawy o niskim indeksie glikemicznym oraz liczę i ograniczam kalorie. Jeżeli chodzi o uprawianie sportu, to mój czas już nadchodzi, bo sezon na rower się zbliża ( jeżdżę na MTB ) - do tej pory troszkę biegałem, ale nie było tego dużo, bo jakoś bez tego waga cały czas mi spada. Sorry z tak długiego posta, ale nie pisze po to aby się pochwalić, a tylko chcę dodać wszystkim otuchy w walce z kilogramami. Moja walka trwa i dopiero się skończy na 88 kg (jeszcze 10 kg) - odezwę się wkrótce. Pozdrawiam wszystkich i życzę sukcesów w Waszych walkach.

Portret użytkownika Maciej

przemo

Ja tu ciągle jestem, ale tak jak każdy mam strasznie mało czasu. Poza tym nie chcę pisać dla samego pisania a jedynie jeśli naprawdę mam coś do powiedzenia.

Pozdrawiam

Portret użytkownika Marta

Ale fajnie mi się czytało to co Krzysiek napisał o motywac. ... Cała prawda. Ja cały czas borykam się z lekką nadwagą, ale to już nie jest to co kiedyś!! Gdyby nie silna wola i wieczna walka prowadzona z samą sobą, to nie osiągnęłabym takich efektów.. Schudłam 7 kilo schudłam przez trzy miesiące, wiem, że można szybciej, ale ja chciałam zrzucić te zbędne kilogramy raz na zawsze, efekt jojo nie wchodził w rachubę..., tak samo jak drastyczne diety czy tylko mogące zaszkodzić naszemu organizmowi środki odchudzające. Zawsze stawiałam na naturalność, warzywa, owoce, zioła, zielona herbata, suszone morele, pieczone rybki, zero McDonalda i bio cla z zieloną herbatą, dobrze się spisuje przy wysiłku fizycznym i sprawiło, że skóra mi się polepszyła. 3mam kciuki za wszytskich walczących ze zbędnymi kg. Sposób Sophe na to by nie przytyć jest uroczy:) Ja wolę do starych fotogr. nie wracać, bo mogłabym się zdołować... ( W takim stanie mogłabym zgrzeszyć i sięgnąć do lodowki...) Pozdrawiam!

Portret użytkownika Ola

Dzieki Aneczko za pomoc!Odezwe sie za jakis miesiac i mam nadzieje,ze bede juz miala czym sie pochwalic.Juz wiosna,zaraz lato,nie chce wygadac jak tlusta kluska,trzeba byc silnym!Trzymajcie sie!!!

Portret użytkownika Anjana

Witam wszystkich.Mam 21 lat. Mam problem z wagą od kiedy zmarł mój tata. Niedawno skończyła się żałoba a ja wciąż chodzę ubrana na czarno bo ubrania sprzed roku stały się za bardzo obcisłe. Kilka razy próbowałam schudnąć ale niestety bez skutku, jestem na siebie zła za to że nie trzymam się swoich postanowień. Kompletnie nie wiem jak się zmobilizować, są dni że ćwicze i jest to nawet przyjemne, a czasami nie mam nawet ochoty wstać z łóżka

Portret użytkownika Aneczka

Anjano musisz wziac sie w garsc. Zmien nastawienie. I najlepiej zacznij drobnymi krokami ,powoli. Nie ma co sie dolowac tylko trzeba sie wziac do porzadnej harowki i cos zrobic z soba i ze swoim zyciem:D Powodzenia:D

Portret użytkownika non

Odkąd pamietam mam wahania wagi... Raz jest dobrze za miesiac moze być juz beznadziejnie... Wiem ze moj problem tkwi we mnie i staram sie z nim walczyc... Czasem bywa naprawde ciezko tymbardziej ze czas i srodki finansowe mam ograniczone. Kolejny raz probuje... Zobaczymy co tym razem z tego wyjdzie. Motywacja ukazana przez autora napewno bedzie mi pomocna w mojej walce z sama soba... Trzymam za was kciuki. pozdrawiam.

Portret użytkownika Ola

przez ten czas powinam juz schudnac ponad 12kg,a ja wciaz stoje w miejscu.Zobaczymy o bedzie dalej,nie rezygnuje z walki o lepsze samopoczucie,zycie...Pozdrawiam!

Portret użytkownika Aneczka

Olu prosze Cie nie ma czegos takiego jak "powinnam schudnac tyle i tyle",bo pamietaj,ze kazdy organizm jest INNY i w indywidualny sposob "spala" tkanke tluszczowa. Poza tym musisz wziac pod uwage fakt tego,ze jezeli masz typ gruszki wskutek czego wiekszosc tkanki sie kumuluje w dolnych partiach to nieco wiecej czasu trzeba poswiecic na pozbycie sie jej z tamtad.Ba! organizm wykorzystuje tkanke tluszczowa tam skumulowana dopiero jak juz w gornych partiach nie zostanie zbyt wiele.

Musisz tez wziac pod uwage ilosc weglowodanow ile jesz oraz w jakich porach oraz odpowiednia itensywnosc cwiczen.Pamietaj,ze organizm z czasem przyzwyczaja sie do stalego planu wiec koniecznie trzeba go urozmaicac bo inaczej popadniesz w stagnacje i przestaniesz chudnac.

I jeszcze jedno...slodycze! Im jestes blizej celu odstaw je w cholere, tkanka zacznie wtedy w mega ekspersowym tempie sie spalac. Ja w sumie jak mialam wieksza nadwage to codziennie musialam cos jesc a pozniej jak juz cialo mi sie zmienialo iw idzaialam,ze jestem coraz blizej idealu to odstawilam slodycze i tkanka bardzo szybko zaczela schodzic plus intensywniej cwiczylam:)

Wiec zbadaj swoja diete i treningi pod katem efektywnego spalania a na pewno waga ruszy.I nie kieruj sie,ze powinnam tyl e czy tyle bo w ten sposob tylko oslabia sie motywacje i checi:) Poza tym waga czasami lubi sobie "postac:" by za jakis czas pozbyc sie tkanki w "widoczny" sposob:)

Zatem nie ma co,tylko trzeba sie ladnie przylozyc i czekac i byc konsekwentnym:D

Portret użytkownika Natinka

Witam wszystkich, dzisiaj pierwszy raz zajrzałam na tę stronę i dzisiaj właśnie postanowiłam zmienić siebie w każdy możliwy sposób. Nawet charakter ponieważ jestem osoba wredną i nerwową, mam bardzo niską samoocenę. Ten post dał mi wiele do myślenia. Nie jestem gruba jednak gdzieniegdzie zebrał mi się nadmiar tłuszczu, który chciałabym zgubić. I oczywiście ten paskudny cellulit... Nigdy nie byłam konsekwentna, jem tyle ile wlezie i nie mogę się opanować, wcześniej miałam prześwity by rozpocząć dietę ale im częściej o niej myślałam tym bardziej byłam głodna. Zawsze myślałam że to wszystko jest banalnie proste, ale nie jest... Dopiero teraz trafiłam na ten post i zrozumiałam że wszystko jest możliwe. W tej chwili i od teraz zaczynam zmieniać siebie. I po raz pierwszy w życiu zdaje sobie sprawę że może mi się udać, albo po prostu UDA SIĘ.

Portret użytkownika magda

zasada jest taka, wiedza ogolna na temat odzywiania, aktywnosci fizycznej ( dla kazdego co innego_) + wlasne sprawdzone magiczne sposoby. o co m chodzi z tymi sposobami? to proste. dla jednego to beda jakies wizualizacje siebie szczuplejszego piekniejszego etc dla innej... proadzenie dziennika ( szczerego!!!! co sie zezarlo za dnia...chodzi o bilnas energetyczny) Tu drodzy panstwo nie ma zadbych cudow, zadne herbatki tabletki zadne diety z nazwami miejscowosci w tle...to wszytko jest do d... a co do motywacji...siedzisz sobie przed komputerem, powiedzmy pracujesz i nagle przychodzi ci do glowy zeby przejsc sie do lodowki ( lub sklepu...to juz podchodzi pod bardziej zdesperowanych)i to jest moment najwazniejszy...to jest jak spotkanie z wrogiem na lini frontu-albo sie poddasz od razu, albo bedziesz walczyc bo musisz sobie od razu odpowiedziec na pytanie -jestes ofiara ( wlasnych zachcianek... proba odreagowania -ale ty i ja-obydwoje doskonale wiemy ze to zaden sposob, problemy nie znikaja...a waga owszem ...rosnie w sile twoja masa) ...tak wiec musisz sobie odpowiedziec czy jestes ofiara czy wojownikiem? pozdrawiam i powodzenia

wojowniczka

Portret użytkownika Ola

Mam pytanie do kogos kto oczywiscie bedziesz znal prawidlowa odpowiedz.Stwierdzilam,ze przy odchudzaniu raz na miesiac bede pozwalala sobie na dzien rozpusty:)W zaleznosci na co bede miala ochote danego dnia.MOge wtedy zjesc tuczący obiad i np.slodycze starając sie nie przekroczyc godziny 18stej.Nastepny dzien zaczynam od jogurtu,na obiad jem salatke i przez reszcte dnia owoce,warzywa.Potem oczywiscie wracam do diety.Przy takim systemie latwiej jest mi sie odchudzac,bo wiem,ze gdy najdzie mnie wielka ochota na cos slodkiego albo obiad w KFC to nie musze cezkac pol roku az osiagne wlasciwa wage.Odchudzanie nie wydaje sie wtedy takie straszne. Napiszcie swoje opinie na ten temat...POzdrawiam!

Portret użytkownika madeline

brawo jestem pod wrazeniem:)imponujaco napisane hehe jestem pelna zapalu i jutro 6:00 ide biegac wedlug planu jacka

Portret użytkownika Vanilkaaa

Genialne Krzysiu:-)!! Bardzo podoba mi się Twoje rozumowanie i naprawdę ogromnie mi pomogło,będę pisać jak już wcielę plan w życie,o efektach,ewentualnie o porażkach;p,a mojej dalszej przygodzie z odchudzaniem.bardzo spodobało mi się zdanie:"w Twoim życiu rzeczy ważniejsze niż kotlet."Hehe;D świetnie trafiłeś,to naprawde daje do myślenia,skłania do refleksji nad banałem całej sytuacji-tym co pociaga do kompulsów i potrafi cholernie zepsuć nastrój..Po przeczytaniu artykułu o wpływie snu na diete postaram sie zdrowiej i czesciej sypiac.Pozdrawiam!!:-)

Portret użytkownika Olka

Taak to jest to. Chce schudnac te 5 kg ale nie moge znaleźc motywacji ;/ poprostu nie chce mi sie ruszyc tylka ... a i slodkie czasem wpadnie do dzioba .. ale moze czas najwyzszy wziaźć sie za siebie Byle do przodu !. Notka jak dla mnie bardzo dobra. i pomogla :D

Portret użytkownika Ola

Hejka:)Dawno sie nie odzywalam.Kilka miesiecy temu ostro wzielam sie za diete,schudlam ponad 13kilo.Zostalo jeszcze ponad dziesiec.Ostatnio moja motywacja troszke osłabła więc wrocilam do Was.Przeczytalam raz jeszcze co napisal Krzys i biore sie do ostrej pracy.Pozdrawiam!

Portret użytkownika Nina

chcesz cos zjesc a wiesz , ze nie mozesz i jestes wsciekly na osoby 'jedzace'...idz pobiegac przechodzi;p przynajmniej mi. po wysilku moge tylko pic i wylacznie wode..nie moge jesc...mam jakies takie dziwne uczucie , ze bym sie po**ygala jakbym cos zjadla..;p

Portret użytkownika Gosia

Witam:) Przez ostatnie pół roku schudłam 22kg,jestem z tego bardzo dumna,tryskam energią,mam w sobie tyle siły,że mogłabym góry przenosic,niestety jak chyba każdy przechodzę teraz 'chwile' słabości.Zaczęłam studiować zaocznie i poszłam do nowej pracy.Zmiana otoczenia,nieregularne posiłki i brak czasu na ćwiczenia sprawiły,że zaczęłam podjadać, przytyłam 3kg w 2 miesiące.chciałabym bardzo schudnąć jeszcze 5kg.Brak mi motywacji,poprzednie się już wypaliły. Nie wiem,szukam tutaj nowej motywacji w Waszych wpisach i komentarzach.Mam nadzieje ze ten głupi okres szybko sie skonczy i wytrwam.Pozdrawiam:)

Portret użytkownika Aga

Ja w końcu zaczęłam... to już 3 dzień :D Staram się pilnować posiłków i ćwiczyć ale niestety teraz jestem chora i nie moge wstawać z łóżka :( mam nadzieje że szybko wyzdrowieje i znó zaczne ćwiczyć :)

Portret użytkownika Ilona

Qrcze przysiegam rewelacja , moim najwiekszym problemem jest problem z motywacja ...

Predzej powiem sobie ze nie jest tak tragicznie mimo tego ze nie wchodze w zadne spodnie niz zmotywuje sie na dluzej niz tydzien , bo moja motywacja zwykle tyle trwa...;/

Aktualnie jestem w trakcie kolejnego odchudzania i wlasnie dzis moja motywacja osiagnela poziom krytyczny.... zjadlam kolacje i olalam cwiczenia;/;/;/;/ aczkolwiek czuje sie podle i to dzieki temu tekstowi ... zaraz wsiadam na rower!!! nie dam sie !!

Bardzo dziekuje!!!!!

Portret użytkownika Asia

Na szczęście motywacji mi nie brakuje puki co, ponieważ wiem, że muszę zrobić wszystko, aby  schudnąć i jeśli nie teraz to kiedy? Życzę nam wszystkim wytrwałości, nie tylko na początku tej mozolnej drogi, ale  w trakcie całego czasu jej trwania :) 

Portret użytkownika Paulinaaa

Cóż wpadłam tu, ponieważ chcę się zmotywować. Szukam powodu który będzie na tyle silny by utrzymać mnie przy zdrowym odżywianiu... Jest mi bardzo ciężko, strasznie się czuję z zbędnymi kilogramami. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że uzyskałam efekt jojo po ostatnich straconych kilogramach... Moja przyjaciółka i siostra (ponieważ poprosilam je o to) wjeżdżają mi na ambicje, ale to nic na mnie nie działa... Nieraz płaczę przez to, że jestem po prostu gruba przynajmniej mi się tak wydaje ważę 70kg przy wzrośćie 174cm, jest mi źle ze swoim ciałem jedynym plusem jest to, że mam płaski brzuch poza tym tłuszcz osadza się wszędzie.... Nie mogę przeboleć tego, że jeszcze niedawno potrafiłam wspaniale sobie radzic z pokusami, a moja wola była na tyle silna, że zgubilam 7kg w 2miesiące... Teraz jestem w kropce, nie potrafie. Napada mnie straszliwy głód po godz 18 wtenczas opycham sie tym co mam podręką, a później płaczę bo sumienie strasznie daje o sobie znac... Przez przeczytanie tego postu, postanowiłam wziąć się w garść i od jutra zamierzam starannie przyłożyć się do pilnowania swojego obżarstwa... Wrócę tu jeszcze by pogłębić swoją motywację i opisać jak mi idzie... PAPA

Portret użytkownika Justyna

czesc Krzysiu:)

ten post-jak Ty to nazywasz- jest dokladnie tym,czego szukalam! zawsze gdy rozpoczynam odchudzanie, pierwsszy tydzien idzie jak z platka, 1kg, 2 kg, czuje ze gory bym mogla przenosic, drugi tydzien, zastanawiam sie co sie stalo. czemu mi juz tak nie zalezy? czemu mi tak ciezko? i opycham sie zeby przytyc i zobaczyc jaka gruba jestem i to mi daje kopniaka do rozpoczenia diety od nowa. i tak juz od paru lat waga mi sie wacha od 58-62 kg. chce wazyc ok 50, ale jakos nie wydaje mi sie ze kiedykolwiek to osiagne:D bede probowac jeszcze wielokrotnie zawsze z nadzieja ze moze tym razem sie uda!!

Portret użytkownika magdaaaaa

hej wszystkim :)odchudzam sie dokładnie od 26 dni i poweim wam ze jest mi juz bardzo cięzko. kocham słodycze , pizze, lody i smażone piersi z kurczaka. dzisiaj miałam okropnego głodowego doła. zjadłam na kolacje jogurt i krokmke pieczywa chrupkiego i poczułam ze mam juz dość takiego jedzenie ze chce znów wrócic do objadania sie. okropnie sie uryczałam i wymysliłam ze poczytam cos o odchudzaniu w internecie trafiłam w ten sposób tutaj i bardzo mi to pomogło. uswiadomiłam sobie ze jest wiecej osób takich jak ja i jakos sobie radza wiec ja tez dam rade. pokrótce przedstawie wam moja historie ;p mam 157 wzrostu i waze ok 57 kg strasznie zle sie z tym czuje. teraz po tych 26 niach jest juz lepiej widze ze zgubiłam brzuszek i mam szczuplejsze uda. niestety nie mam wagi w domu i nie wiem ile kg udało mi sie zrzucic. chodze na fitness i basen. staram sie jesc mniej i zdrowiej. zrezygnowałam ze słodyczy i innych produktów niezdrowych które wczesniej jadłam chetnie. biore błonnik zeby zapchac żołądek i tabletki przyspieszajace spalanie tłuszczu. bardzo chciał bym schudnac 10 kg i byc szczupłą. postanowiłam ze bede sie odchudzac do konca wakacji ale tak jak juz wczesniej pisałam mam chwile słabosci takie jak dzisiaj. teraz czuje sie lepiej i mam nadzieje ze wytrwam w postanowieniu i schudne tak by wygladac zgrabnie 

 

Portret użytkownika maja

hej! ja tez mam problemy z waga :/ obecnie przy wzrosie 170 cm, waze 87 kg, ta strona mi dzis bardzo pomogla-zaczynam obmyslac plan walki z tluszczykiem na twoich przykladach motywacjiszczegolnie daje mi do myslenia ze bede zdrowsza! bo ze zdrowiem to u mnie ciezko, pozdraiwm

Portret użytkownika AgataM

Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twój post. Sposób w jaki piszesz o tym zagadnieniu na pewno pomoże wielu osobom szukającym motywacji przy odchudzaniu. Mi na pewno. Nie muszę dużo schudnąć, ale bardzo chcę zmienić nazwyki żywieniowe, gdyz bardzo wierzę w maksymę "jesteś tym, co jesz". Masz wielką łatwość pisania i narawdę świetnie się to czyta. Mam nadzieję zapoznać się z innymi Twoimi postami. Pozdrawiam :)

 

Portret użytkownika Angela

Też się odchudzam ;) i w skrócie mimo że to trwa rok to cała zrzucona masa przypada na miesiące wakacyjne bo wtedy to mam dużo ruchu < mieszkan na wsi> . Mimo wszystko powoli zauważam syndrom o którym właśnie niedawno czytałam, chodzi  o napady obżarstwa, czasami prowadzą u mnie do tego że po prostu nie mogę znieść myśli ile zjadłam i ile przytyje więc ...zwracamy posiłek...;/;/ sama nie dam rady chyba i dlatego propozycja dla wszytkich którzy zmagają się z utratąwagi! zjednoczmy się i wspierajmy ;D na razie mój mail dangel94@op.pl :) w najbliższych chwilach założe też bloga.... RAZEM ŁATWIEJ!!:)

 

Portret użytkownika Martyna18

Świetny post :) bardzo przyjemnie mi się go czytało. Będę do tego, co tu napisałeś, wracać, jak tylko utracę chęci i motywacje do odchudzania (bo do zniechęcania się mam tendencje, niestety - "słomiany zapał"...). Najlepsze jest to, że taki post napisał facet, który trzeźwo myśli o odchudzaniu, a nie dziewczyna, która myśli jak anorektyczka... Naprawdę super, dzięki! Założę się, że czytanie tego postu w chwilach zwiątpienia będzie mi pomagać. :) pozdrawiam i życzę kolejnych sukcesów!

Komentuj

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.