Moje życie z nadwagą. Moje historia.

Autor

W czerwcu zeszłego roku wazylam 67 kg. Dziś 75 kg :(
No, ale trudno jak się jadło bez opamiętania, szczególną słabość czuję do słodyczy. Czekolada, pralinki, ciasta, ciasteczka, torty. Wszystko oczywiście z kremem. I tak minęła zima. Zaledwie kilka miesięcy i nagle widzę 75 na wadze, celulit i wielki brzuch.
To i tak nic w porównaniu czasów gimnazjum, gdy moja waga w najgorszym momencie wynosiła 104 kg! Ale wtedy mi to az tak bardzo nie przeszkadzalo. Ot, takie geny nic nie zrobie. W szkole nikt mi nie dokuczal. Dzięki czemu nie czułam się gorsza od rówieśników. Problem zaczynał się w sklepie z ciuchach. Nigdy nie nosiłam ubrań jak koleżanki. Pasowały na mnie tylko babcine namioty. Później poszłam do szkoły średniej, do której musiałam dojeżdżać rowerem i chyba dzięki temu doszłam do wagi 90 kg. Dalej niezbyt mi to przeszkadzało. Potem latam wazac się szok 85kg. Dopiero przed 18- stymi urodzinami coś mnie tknelo i zaczęłam zmniejszać porcję. Szczególnie ograniczylam na obiad ziemniaki i zrezygnowałam z kolacji. Później zrezygnowałam z wszystkiego. Na śniadanie pozwoliłam sobie aż na niewielką kromkę chleba i Zielona herbate. Resztę dnia tylko wode. Tak w ciągu niecałych dwóch miesięcy schudłam 15 kg. W dniu 18-stychurodzin miałam na sobie małą czarną. Wygladalam extra! I tak moja waga przez 3 lata utrzymywała się w granicach 67-70 kg. Po urodzinach zaczęłam jesc normalnie, nieglodzilam się już. Tylko wtedy gdy moja waga wynosiła 70 kg lub 71 to trochę się ograniczylam, po to by ważyć 69 kg. Wszystko było dobrze do tej zimy. Nie wiem czy to przez ten mróz? Tłuszczyk się odkładał żeby było mi cieplej ;) Przynajmniej tak to sobie tłumaczę....
M.

Komentarze

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.