Podnosimy poprzeczkę :)

Autor

Koniec użalania się nad sobą. O marzenia trzeba walczyć. Dziś obawiałam się, że szybko polegnę, ale jednak dałam radę. Czuję, że jutro zakwasy będą chciały mnie zniechęcić, ale nie poddam się. Nie tak łatwo :) Godzina treningu i czuję się niesamowicie. Nie będę tu pisała o szalejących endorfinach, ale po prostu jestem xz siebie mega dumna :) Do tego dobre wiadomści i na duchu czuję się lżej o 10 kg :) Niestety metr i lustro nie kłamią i wiem, że na takie fizyczne efekty muszę jeszcze sporo poczekać, ale będę cierpliwa :)

Kolejnym moim powodem do dumy jet to, że dokładnie tydzień temu wypaliłam ostatniego papierosa :) Mam nadzieję, że będę miała na tyle silnej woli, żeby już nie zapalić. Szkoda zdrowia i pieniędzy odchodzących z dymem.

Komentarze

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.