Walka z samą sobą

Autor

Jak ja marzę o tym, żeby nabrać jakiegoś przyzwyczajenia do ćwiczeń... Tak, żeby stało się to moim stałym puktem dnia. Żebym zak każdym razem po kilku minutach treningu nie myślała "dziś nie dam rady zrobić całości" i szukać miliona wymówek. Którgoś dnia mogę się złamać i cały mój zapał może prysnąć jak bańka mydlana.

Dziś pomyślałąm sobie, że jednak ograniczę jedzenie słodyczy. Mój brat z bratową mają w domu zasadę "słodkiej soboty" i tylko w sobotę ich dzieci jedzą słodycze (oni raczej się do tej zasady nie stosują :) ). Także od dziś słodycze jem tylko w sobotę. Ale nie tak, żeby się najeść na cały tydzień, tylko  z głową :):)

Co do treningu, to dziś też byłam cała mokra. Wczoraj sobie odpuściłam, bo nienajlepiej się czułam, ale wszystko wciąż idzie zgodnie z planem :)

Nie chciałam pisać wcześniej, ale realizuję plan 70 dni z Mel B (http://tipsforwomen.pl/). Jak na osobę początkującą, to myślę, że porwałam się z motyką na księżyc. Plan ten dotyczy wejścia do nowego roku w odmienionym ciele. JA tę stronę znalazłam niestety troszkę za późno i zamiast 37 dnia jestem dopiero w trakcie 5. 

Wcześniej nie miałam żadnych konkretnych celów, ale dziś pomyślałam sobie, że fajnie by było zejść z wagą poniżej 60 kg, a wskoczenie w rozmiar 36 to dla mnie jak gwiazdka z nieba :)  Na jakiekolwiek efekty daję sobie pół roku. Niekoniecznie te. Ale nie chcę po miesiącu sprawdzać ile ubyło i załamywać się, że nic, niewiele, albo co gorsza, że coś przybyło.

Komentarze

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.